reklama

Majóweczki 2020

Tak, tak, wiem. Ale mimo, iż jadłam kolacje to dziś mam niewielka ilość... Muszę dziś coś innego wymyślić na kolacje. Mam dość tej cukrzycy, byle do maja 😅
Tez mam problemy z unormowaniem cukru.. zwłaszcza na czczo.. A moja Pani diabetolog odwołała wszystkie wizyty do świąt.. pocieszam się jedynie gdy przypominam sobie słowa położnej że 31-32 tydzień może powodować największy wyrzut insuliny a później powinno się unormować spowrotem..
 
reklama
Dziewczyny, ale jeśli mąż pacjentki obok jest chory i ma tego wirusa, to przecież mieszkając z tą pacjentką w domu to i ona będzie go miała najprawdopodobniej. To jest tak samo jak z tą śmieszną kwarantanną domową. Moja mama wraca za tydzień do Pl (nie jest chora, bo siedzimy w domu). Dzwoniła do jakichś służb i się pytała jak ta kwarantanna ma wyglądać, a oni do niej, że może sobie mieszkać z resztą domowników tylko musi "trzymać dystans". A co to znaczy? Czytałyśmy, że wirus utrzymuje się w powietrzu do 3h (np jak ktoś kichnie, kaszlnie), na powierzchniach z plastiku nawet 3 dni... Więc co to za kwarantanna? Jakby moja mama była chora to choćby się z tatą mijali to i tak go najprawdopodobniej zarazi.

Co do niań elektronicznych. Ja miałam angelcare. I poczytajcie sobie o falach elektromagnetycznych, które podobno nie wpływają korzystnie na mózg. W każdym razie są nianie, które emitują te fale bezustannie i są takie, które wysyłają je tylko jak muszą przekazać sygnał do odbiornika. Podobno Angelcare jest w tej drugiej grupie, myśmy kupili akurat to, bo tak jakoś wyszło, nie wiem ogólnie czy bym się tym przejmowała, bo co teraz nie szkodzi w tych czasach? :D

Ja dzisiaj miałam usg, 1715 i 1815g mają moje bąble😊 Rosną sobie pomału, wielkoludami nie będą, ale cóż, aby ponad 2 kg miały. Oba głowami do dołu i raczej tak już zostanie, co mnie cieszy, bo chciałabym rodzić naturalnie. Pessar nadal mi dobrze trzyma i z 7mm zrobiło się 12. U nas mąż może być w szpitalu, ale nie wiem czy mój będzie, bo zwyczajnie nie mamy z kim syna zostawić, a najważniejsze jest dla mnie, żeby on był po prostu zaopiekowany. No i przesunęli mi termin z 15,05 na 01,05. Jak się nic nie wydarzy wcześniej to 1.05 wywołują poród. Nie chcą dłużej trzymać, żeby macica się za bardzo nie rozciągnęła.
W temacie czemu nie może być partnera: chodzi o izolowanie. Jak zakaz zgromadzeń, zakaz grupowych spacerów. Podobno każdy może być powiązany z każdym na świecie przez max 10 osób(ja znam kogoś kto zna kogoś... kto zna kogoś w tybecie. We Włoszech i w hiszpanii nie izolowali. Efekty chyba znamy. Teraz uk biegnie na ścianę.

I druga rzecz: czy osobą towarzyszącą przy porodzie może być tylko mąż? A może partner? Przyjaciolka jeśli poda sie za partnerkę? Babcia? Gdzie jest granica?

Tak, mi też poród w samotności nie pasuje- mam igłofobię i lęk przed szpitalem. Ale jeśli to ma sprawić że umrze mniej ludzi a moja rodzina i przyjaciele lekarze nie zachorują to trudno, dam radę...
Nie wiem po co się nakrecacie ze to niesprawiedliwe. No jest niesprawiedliwe. Coś potrafimy na to poradzić?
 
W temacie czemu nie może być partnera: chodzi o izolowanie. Jak zakaz zgromadzeń, zakaz grupowych spacerów. Podobno każdy może być powiązany z każdym na świecie przez max 10 osób(ja znam kogoś kto zna kogoś... kto zna kogoś w tybecie. We Włoszech i w hiszpanii nie izolowali. Efekty chyba znamy. Teraz uk biegnie na ścianę.

I druga rzecz: czy osobą towarzyszącą przy porodzie może być tylko mąż? A może partner? Przyjaciolka jeśli poda sie za partnerkę? Babcia? Gdzie jest granica?

Tak, mi też poród w samotności nie pasuje- mam igłofobię i lęk przed szpitalem. Ale jeśli to ma sprawić że umrze mniej ludzi a moja rodzina i przyjaciele lekarze nie zachorują to trudno, dam radę...
Nie wiem po co się nakrecacie ze to niesprawiedliwe. No jest niesprawiedliwe. Coś potrafimy na to poradzić?
Z tym powiązaniem to tak, ale tak ja pisałam, skoro mąż/partner jest powiązany z chorą osobą, to przecież mieszkając z ciężarną ją też zarazi. Co do osoby towarzyszącej się nie wypowiem, dla mnie logiczne jest, że przy porodzie może być tylko ojciec dziecka w takich czasach, jakkolwiek go nie nazwać. U mnie w szpitalu jasno mówią o ojcu dziecka i koniec. Ja się nie nakręcam, mi to wszystko jedno, mojego męża prawdopodobnie nie będzie i i tak by nie było przy mnie z innych względów. Ale uważam, że to nielogiczne. Ciężarna sama może mieć wirusa i nie mieć objawów, a osoba, z którą mieszka ma taki sam status wirusologiczny. To tak samo jak zabraniają przebywania matek z dziećmi, nawet maleńkimi, uważam, że to jest po prostu nieludzkie. I to nie jest tylko moje osobiste zdanie, nawet WHO zaleca, żeby z dzieckiem był rodzic w szpitalu, bo i tak mają ten sam status wirusologiczny.
 
Co do obecności męża w szpitalu - jasne, że ciężko mi się z tym pogodzić i wolałabym, żeby był przy mnie. Ale przestałam się nad tym zastanawiać. Po prostu przyjęłam, że tak może być i nastawiłam się, że dam radę. Przeraża mnie natomiast kwestia ewentualnego rozdzielenia dziecka ze mną na 2 tygodnie, brak możliwości karmienia, tulenia... Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. WHO trochę inaczej o tym mówi, ale póki co w Polsce przyjęto takie a nie inne stanowisko. Dlatego popieram wszelkie obecne ograniczenia, które zwiększają szansę na to, że taki scenariusz w naszym przypadku się nie wydarzy, że w dniu porodu będziemy po prostu zdrowe i nasze maluszki zostaną przy nas!
 
Uk ma praktycznie takie same restrykcje jak Polska. Jedyne co, to za pozno to zrobili i zatrzymac tego co juz sie zaczelo nie da rady tak szybko. Przy porodzie moze byc tylko maz/partner. Tak samo jak nie mozemy sie spotkac z rodzina czy sasiadami. Lekko tez nie bedzie, bo moja mama miala przyjechac jak bede w terminie zeby zajac sie dziecmi, a w obecnej sytuacji taka opcja odpadla. Na szczescie mam tu pare osob, ktore moga sie zajac dziecmi na czas porodu. Myslalam o porodzie w domu, ale maz powiedzial, ze na sama mysl mu slabo, a i ja bede sie czula mimo wszystko bezpieczniej w szpitalu.
W temacie czemu nie może być partnera: chodzi o izolowanie. Jak zakaz zgromadzeń, zakaz grupowych spacerów. Podobno każdy może być powiązany z każdym na świecie przez max 10 osób(ja znam kogoś kto zna kogoś... kto zna kogoś w tybecie. We Włoszech i w hiszpanii nie izolowali. Efekty chyba znamy. Teraz uk biegnie na ścianę.

I druga rzecz: czy osobą towarzyszącą przy porodzie może być tylko mąż? A może partner? Przyjaciolka jeśli poda sie za partnerkę? Babcia? Gdzie jest granica?

Tak, mi też poród w samotności nie pasuje- mam igłofobię i lęk przed szpitalem. Ale jeśli to ma sprawić że umrze mniej ludzi a moja rodzina i przyjaciele lekarze nie zachorują to trudno, dam radę...
Nie wiem po co się nakrecacie ze to niesprawiedliwe. No jest niesprawiedliwe. Coś potrafimy na to poradzić?
Ja sie dzisiaj narobilam i juz mam dosc. Najmlodszy jeczy dupka, spiacy, ale spac nie pojdzie za nic w swiecie. Dobrze, ze maz zalatwil sobie na dzisiaj wolne, bo juz nie daje rady. Do konca tak blisko, a zarazem tak daleko [emoji1745] z jednej strony dobrze, ze to wszystko dzieje sie teraz, w momencie kiedy i tak nie mam sil na dlugie spacery, wiec tylko do lasku obok zeby dzieciaki i siebie przewietrzyc i do domu. Troche jeszcze ich na ogrod wyganiam i jakos leci. Oby maj, czerwiec byl juz spokojniejszy.
 
Co do tych wytycznych odnosnie porodu, to mysle że każda z nas chciałby mieć kogoś przy sobie ;) to naturalne.
Nie wiedzialam tylko ze niektóre z was mogą tak co ciężko znosić, strach przed igła, szpitalami, krwią, strach bycia sama. Nie zdawalam sobie sprawy dziewczyny. W takich sytuacjach tez bym pewnie panikowala. Bo ja to z tych co sie szybko dostosuje. ;) bedzie maz to będzie, nie to nie. Igły się nie boję, szpitale mi w ogole nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Czuje spokoj ze mogą mi szybko pomoc. ;)
A z tym zakażeniem to wydaje mi sie ze to nie każdy się zaraża. Bo to jak ze zwykla grupa tez jest. Czasem wasz maz lub dziecko jest chore a wy nie. Chodzi tylko ze można wirusa przeniesc na oddzial nawet na ubraniu. I to jest do bani. Ale im mniej osob w szpitalu tym wolniej sie to bedzie rozprzestrzeniac.
Zycze tym z Was ktore mają trudności z porodem w samotności duzo odwagi i wytrwałości. Dacie radr ! Czego matka bie zrobi 😃 juz niedlugo zaczna sie sypac cudne zdjecia malych Szkrabow ;)
 
Ja mam niby duże dzieci (7 i 5 lat) ale też strasznie męczące. Mąż z angina, więc za wiele nie pomoże.. Dzieciaki jęczą.. Dzisiaj trochę je zajęłam a to ciasto robiliśmy, a to sałatkę ale już mam dość.
Uk ma praktycznie takie same restrykcje jak Polska. Jedyne co, to za pozno to zrobili i zatrzymac tego co juz sie zaczelo nie da rady tak szybko. Przy porodzie moze byc tylko maz/partner. Tak samo jak nie mozemy sie spotkac z rodzina czy sasiadami. Lekko tez nie bedzie, bo moja mama miala przyjechac jak bede w terminie zeby zajac sie dziecmi, a w obecnej sytuacji taka opcja odpadla. Na szczescie mam tu pare osob, ktore moga sie zajac dziecmi na czas porodu. Myslalam o porodzie w domu, ale maz powiedzial, ze na sama mysl mu slabo, a i ja bede sie czula mimo wszystko bezpieczniej w szpitalu.Ja sie dzisiaj narobilam i juz mam dosc. Najmlodszy jeczy dupka, spiacy, ale spac nie pojdzie za nic w swiecie. Dobrze, ze maz zalatwil sobie na dzisiaj wolne, bo juz nie daje rady. Do konca tak blisko, a zarazem tak daleko [emoji1745] z jednej strony dobrze, ze to wszystko dzieje sie teraz, w momencie kiedy i tak nie mam sil na dlugie spacery, wiec tylko do lasku obok zeby dzieciaki i siebie przewietrzyc i do domu. Troche jeszcze ich na ogrod wyganiam i jakos leci. Oby maj, czerwiec byl juz spokojniejszy.
 
Co do tych wytycznych odnosnie porodu, to mysle że każda z nas chciałby mieć kogoś przy sobie ;) to naturalne.
Nie wiedzialam tylko ze niektóre z was mogą tak co ciężko znosić, strach przed igła, szpitalami, krwią, strach bycia sama. Nie zdawalam sobie sprawy dziewczyny. W takich sytuacjach tez bym pewnie panikowala. Bo ja to z tych co sie szybko dostosuje. ;) bedzie maz to będzie, nie to nie. Igły się nie boję, szpitale mi w ogole nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie. Czuje spokoj ze mogą mi szybko pomoc. ;)
A z tym zakażeniem to wydaje mi sie ze to nie każdy się zaraża. Bo to jak ze zwykla grupa tez jest. Czasem wasz maz lub dziecko jest chore a wy nie. Chodzi tylko ze można wirusa przeniesc na oddzial nawet na ubraniu. I to jest do bani. Ale im mniej osob w szpitalu tym wolniej sie to bedzie rozprzestrzeniac.
Zycze tym z Was ktore mają trudności z porodem w samotności duzo odwagi i wytrwałości. Dacie radr ! Czego matka bie zrobi 😃 juz niedlugo zaczna sie sypac cudne zdjecia malych Szkrabow ;)
Mam takie same podejście :) w ogóle mam wrażenie, że jesteśmy do siebie dość podobne :D

nasmażyłam naleśników i zjadłam 6!
jak na razie zgaga mnie nie dopadła 😁
 
Mam takie same podejście :) w ogóle mam wrażenie, że jesteśmy do siebie dość podobne :D

nasmażyłam naleśników i zjadłam 6!
jak na razie zgaga mnie nie dopadła 😁
Podobno każdy gdzies ma swoje odbicie w lustrze 😃 także kto wie ! Cieszę się tez ze ktos ma takie samo podejscie. To znaczy ze nie jestem sama. Ja zgage miałam 2 dni. No myslalam ze umre. A dzisiaj spokój. Ogolnie dzisiaj Malutka mniej sie kręci. Musiałam pukac do niej aby sie obudzila ;) chyba rroche podrosla i ma mniej miejsca bidulka. ;)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry