A jednak urodziłam. Dziś o 12.40

Wczoraj o 0.15 odeszły mi wody. Rodziłam 12h

Ale naturalnie, Bartuś zdrowy, 3810 g, 57 cm.
Co do skurczy to faktycznie krzyżowe się nie piszą, bo w sumie sondę mamy na macicy a nie na krzyżu

Ale ja miałam krzyżowe przez cały poród,na dodatek tętno spadało po skurczach i prawie całe 12 h przeleżałam w skurczach pod ktg bo na stojąco źle wychodziło. Dostałam w sumie 4 kroplówki z elektrolitami żeby mieć siłę w ogóle na parte. Młody nie chciał się opuścić. W końcu się udało i urodziłam. Cieszę się że mam już za sobą.
Zaskoczona byłam tylko że tak długo, bo córkę jako pierworódka urodziłam w 4h od przyjazdu do szpitala bez rozwarcia ale ze skurczami. Ale każda ciąża inna. Poród też. Pozdrawiamy