Dziewczyny, cierpiałam na ten sam problem po porodzie, który był naprawdę ciężki i trwał ponad 30 godzin. Okazało się, że w jego trakcie doszło do zerwania/rozciągnięcia więzadeł krzyżowo-odbytniczych podtrzymujących macicę plus kilku innych urazów. Nie mogłam normalnie funkcjonować, cały czas miałam okropne uczucie, jakby coś miało mi wypaść. Odwiedziłam kilku ginekologów, w tym profesora który w teorii miał się zajmować problemami obniżeń narządów rodnych, a powiedział (co potem okazało się niezgodne z prawdą), że on to mnie może zoperować (założyć jakąś taśmę) ale dopiero jak "skończę prokreację". Powiem jedno - było to wielkie rozczarowanie. Nie wierzcie żadnemu lekarzowi, który powie wam, że to jest normalne, bo nie, nie jest. Także fizjoterapia w przypadku uszkodzonych (zerwanych/rozciągniętych więzadeł) nie przynosiła żadnego efektu, a ćwiczyłam naprawdę codziennie pod okiem urofizjoterapeutek z 3 różnych gabinetów. Finalnie, po długich poszukiwaniach w internecie udało mi się znaleźć lekarza, który naprawdę zna się na rzeczy, podszedł do mnie z szacunkiem i nie bagatelizował problemu, a wręcz przeciwnie. Lekarz zaproponował mi operację hysterosakropeksji i to było najlepsze, co mnie spotkało! Od razu po operacji czułam się jak przed porodem, wszystko wróciło na swoje miejsce. Od zabiegu minął już ponad rok i powiedzieć, że jestem zadowolona, to jak nic nie powiedzieć! Minus jest taki, że ten zabieg nie jest finansowany na NFZ i musiałam zapłacić za niego sama kilka tysięcy złotych, ale według mnie były to jedne z najlepiej wydanych przeze mnie pieniędzy.