Urodziłam synka 29 września 2012. Mam tą samą przypadłość

. Pomiędzy wargami mam kluchę wielkości śliwki węgierki. Lekarz na kontrolnej wizycie po porodzie stwierdził, że jak hormony zaczną dobrze pracować to wszystko wróci do normy. Dzisiaj dostałam pierwszą miesiaczkę, boli mnie krocze, bo ścianka wysuwa się jeszcze mocniej i napiera na wejście. Dramat, jestem załamana, bo poprawy nie ma żadnej. A synka niestety trzeba podnosić, waży już 7 kg, więc troszkę jest. Żałuję, że wyraziłam zgodę na poród naturalny, pierwsza ciąża rozwiązana była cięciem z przyczyn medycznych. Ten poród to była jakaś masakra, ciężki, długi....druga faza trwała 4 godziny (bóle parte były tak silne i trwały cały czas, a synek nie chciał wyjść). Popękałam pomimo nacięcia, dodatkowo szyjka popękała w wielu miejscach (1,5 godziny szycia, lekarz mówił, że przy 20 szwie przestał liczyć :-(). Napiszcie jak długo szyjka dochodziła u Was do formy, bo ja już straciłam nadzieję.