Ciężko sie sugerować innymi, musisz zdecydować sama, bo najlepiej wiesz jaka masz sytuację. Ja mam prace biurową i w poprzedniej ciąży pracowałam do 7 miesiąca. Umówiłam sie w sumie z szefem wtedy, że to dla niego tez najdogodniejszy termin. Ale też to był covid i pozwolił mi na prace zdalną. Moja praca jest stresująca, ale też jak się przyjmie szersza perspektywę to zdecydowanie są zawody bardziej stresujące niż mój. U mnie głównie trafiają sie trudni ludzie i praca na deadline, zawsze w niedoczasie. W 1 trymestrze wzięłam wtedy tez zwolnienie na 2 tygodnie bo mialam krwiaka, ale potem wróciłam do pracy.
Zależy tez ile tam pracujesz, kiedy miałaś podwyżkę, bo wysokość zasilku obliczają jako średnią z 12 msc. Z perspektywy czasu uważam też, ze dobrze zrobiłam pracując jak najdłużej dałam radę. To naprawdę odrywa głowę od tych ciążowych zmartwień. Siedząc w domu mozesz utknąć już w tych tematach i twoje zycie bedzie sie tylko kręcić wokół ciąży. Potem dalej osamotnienie w pologu i z niemowowlakiem i to potrafi zryć beret. Człowiek przestaje mieć juz normalne, szerokie tematy do rozmowy tylko fiksuje sie na dziecku i milionie poradn i obaw, bo glownie czytasz poradniki, obawy innych mam i jeszcze na dodatek instagram

wiec wszystko zalezy, jaką masz motywację, jak sie czujesz. Nic nie szkodzi wziąć krótkiego L4 na tydzień, dwa, a potem wrócić, jesli będziesz mieć gorszy okres. Generalnie ja teraz uważam, ze chce pracować najdłużej jak mi samopoczucie pozwoli, nie widzę sensu brania L4 w moim przypadku po prostu na ciążę, gdy czuję sie ok i nie mam wskazań lekarza. Ja tez jestem osobą, która dość zapobiegawczo patrzy na składki, emerytury, staż pracy, staram sie myśleć juz o tym, żeby mając 80 lat nie zostać z jakimś marnym groszem. Więc tez pod tym kątem staram sie pracować póki moge, bo potem bede z dwójką wtym z niemowlakiem i wypadnę na rok na pewno jak nie więcej z pracy.