ja sobie wlasnie tak tlumacze ,ze nie jest jeszcze tak źle bo sa kobiety,ktore i cala ciaze leza...widzialam taka , ktora od 4 czy 5 miesiaca lezala w szpitalu i dzien w dzien przychodzil do niej psycholog ,bo sie dziewczyna juz zalamala:-(
Ja tez musialam pare tygodni lezec bez wstawania a jak chociaz raz chciala do lazienki, to musialam adnotacje w karcie szpitalnej,ze na wlasna odpowiedzialnosc -masakra...ale jakos wytrzmalam i sikalam do tej kaczki,bo bylam naprawde przerazona tym,ze dziecko tak wczesnie moze sie urodzic...teraz czuje,ze te nerwy , te napiecie przez wiele tygodni, leki i wszytsko naraz zaczyna ze mnie schodzic i sie odzywa w ten sposob,ze miewam takie doły...poza tym mysle ,ze hormony tez robia swoje ,bo czuje sie psychicznie troche jak w pierwszym trymestrze ...a wtedy lzy z nerwami na przemian byly na porzadku dziennym