K
koncia
Gość
Witam Marcjanki 
Jak na razie od rana czuję się dobrze, żadnych mdłości. Jedynie jestem ospała i zmarznięta, za oknem mżawka i 13 stopni. Aż się wierzyć nie chce, że tak zimno
zbieram się, żeby wyskoczyć z psem. A ukochany dziś w pracy do 14 i czekam niecierpliwie na jego powrót 
malina, przeczytałam o tym wypadku i mi serce stanęło, ja cały czas mam jakieś okropne sny i się boję o maleństwo i to raczej nie w moim brzuchu, a właśnie na tym świecie

Jak na razie od rana czuję się dobrze, żadnych mdłości. Jedynie jestem ospała i zmarznięta, za oknem mżawka i 13 stopni. Aż się wierzyć nie chce, że tak zimno
zbieram się, żeby wyskoczyć z psem. A ukochany dziś w pracy do 14 i czekam niecierpliwie na jego powrót 
malina, przeczytałam o tym wypadku i mi serce stanęło, ja cały czas mam jakieś okropne sny i się boję o maleństwo i to raczej nie w moim brzuchu, a właśnie na tym świecie

mąż zapytał przestraszony "co się stało?!" a ja wychlipałam... "nie wiem"
;-). Ale generalnie mamy teraz zajawkę na maksymalne cieszenie się sobą i wykorzystywanie każdej chwili na bycie razem i wspólne robienie różnych rzeczy. To już ostatnie takie chwile. Niedługo wszystko się zmieni, nie na gorsze oczywiście, ale na wiele drobnych przyjemności, takich jak przytulanie się przez pół dnia łóżku np., nie będzie już czasu. Będziemy teraz czerpać radość z bycia we dwoje na ile się tylko da!