Hej dziewczyny :-). Pisałam Wam jakiś czas temu, że mój narzeczony walczy z nowotworem...Guz, czyli jądro ma wycięte, rokowania ok. Byłam dziś z nim w szpitalu na onkologi, został tam na następny cykl chemioterapii. Nowa Pani doktor, widząc, że jestem w ciąży zapytała, czy po cyklu chemioterapii zabezpieczaliśmy się, np. prezerwatywą. Zrobiliśmy duże oczy z moim...pytaliśmy wcześniej czy trzeba, rozmawiałam o tym ze swoi ginekologiem i nie mówili by się zabezpieczac. Okazało się, że po chemioterapii w nasieniu partnera znajdował się jeszcze ten lek, paskudna chemia, no i możliwe jest, że miało wpływ na płód....!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:-

szok

czywiście niekorzystny. To, że jestem zmartwiona, wkurzona i naprawde teraz do samego porodu ostro zaniepokojona. Oczywiście, że MOŻE nic się nie stało, mam taka nadzieję, ale mógł to powiedzieć wcześniej jakiś pieprzony DUPEK !! Sorki dziewczyny, ale pisze to też po to, byście też wiedziały, że jeśli ktoś znajdzie się w takiej sytuacji jak my, to żeby się zabezpieczyć gumką. Szkoda, że ja nie wiedziałam tego troche wcześniej. Nie martwiła bym się tym dziś...