pieska nie ma

juz powiadomilismy wszystkie organy mozliwe szukalismy pol nocy i dzisiaj od rana jestem wykonczona i zalamana, nie potrzebne i te nerwy teraz
Nie martw się, znajdzie się. W UK ciężko jest zgubić zwierzaka. Pamiętam, jak znalazłam na ulicy kota, zupełnie oswojonego, siedział na środku jezdni. Oczywiście zapakowałam go do auta a po południu obeszłam okolice pukając od domu do domu z zapytaniem, czy to nie ich kot. Zgłosiłam sprawę na policję, powiedzieli, że jeśli właściciel się nie znajdzie, to mogę go zatrzymać, a jeśli nie mogę go trzymać, to przyślą specjalny patrol i zabiorą go do domu tymczasowego. W UK jest zupełnie inne podejście do zwierząt. A żeby było śmieszniej, to jak dzwoniłam na policję, to pani się śmiała, że właśnie tego dnia mieli zgłoszenie jak jakaś kobieta kradła kota, właśnie w okolicy, gdzie ja znalazłam, więc pewnie chodziło o mnie

Właściciel się nie zgłosił i rudzielec został ze mną. Okazało się potem, że był bardzo ciężko chory, miał białaczkę, leczenie kosztowałoby majątek, z resztą lekarz nie dawał mu szans, powiedział, że nie będzie mi robił nadziei i że szkoda tez męczyć kota chemioterapią, bo nic z tego nie będzie. Zdecydowaliśmy, że go uśpimy. Niemniej jednak, swoje ostatnie miesiące życia, spędził bardzo aktywnie i szczęśliwie, wynajmowałam wtedy mały domek na wsi. To był wspaniały kot.