Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Najbardziej mnie smieszylo " powiem tatowi
" reszta tez extra



miejsce fajne i obslga tez...mi sie bardzo podobal fakt ze wszystkie dzieci dostawaly kostiumy do przebrania i np;siedzialy same wrozki, czarownice a u nas byli harry poter
i wtych kosiumach mogli ganiac wszedzie...
... to nie moj swiat...bleeee
Moja babcia (matka mojego taty) opowiadała, jak w grudniu 1944 roku przez dwa tygodnie podróżowali w bydlęcych wagonach "na swoje". Do końca nie wiedzieli gdzie dojadą. Wysadzili ich w małej wiosce pod Lubaniem Śląskim, a potem wozami drabiniastymi zawieźli do domu. Tam jeszcze mieszkała niemiecka rodzina, czekająca na wywózkę do Niemiec.... Gdy byłam dzieckiem to tata pokazywał mi różne rodzinne i wojskowe (dziadek był kombatantem) pamiątki. Niestety, wszystko przepadło, gdy mlodszy brat taty sie ożenił i wraz z żoną zrobili porządki na strychu. Tata z truden uratował kilka zdjęć...Dziadkowie nie żyją, więc mam tylko dwie babcie. Ta z W-cha, mi opowiadała, że jak była bardzo mała, to UPA rozstrzelali jej ojca i po wojnie miała ojczyma, który ich bił. Masakra. Z ojciec mojej mamy wraz z rodziną, przeżył Wielki Głód na Ukrainie (był dużo starszy od babci, w tym roku miałby 100 urodziny).


Hahahaha, mam tak samo - jestem szczęśliwa jak ich nie widzęco do spania u tesciowej to ja mam podobnie - gnieciemy sie w jednym pokoju - kombinacje przerozne ale ogolnie komfortowo tyle ze ja wogole moglabym tam nie jezdzic... to nie moj swiat...bleeee
![]()

hej... tyle ze ja wogole moglabym tam nie jezdzic... to nie moj swiat...bleeee
ide spac...teraz juz naprawde




zMoja babcia (matka mojego taty) opowiadała, jak w grudniu 1944 roku przez dwa tygodnie podróżowali w bydlęcych wagonach "na swoje". Do końca nie wiedzieli gdzie dojadą. Wysadzili ich w małej wiosce pod Lubaniem Śląskim, a potem wozami drabiniastymi zawieźli do domu. Tam jeszcze mieszkała niemiecka rodzina, czekająca na wywózkę do Niemiec.... Gdy byłam dzieckiem to tata pokazywał mi różne rodzinne i wojskowe (dziadek był kombatantem) pamiątki. Niestety, wszystko przepadło, gdy mlodszy brat taty sie ożenił i wraz z żoną zrobili porządki na strychu. Tata z truden uratował kilka zdjęć...
Z kolei ojciec mojej mamy (ten ze Stanisławowa) opowiadał, że jak miał 12 lat i wracał z pola to widział, jak jego całą rodzinę wystrzelali Niemcy. On uciekł, ale potem go złapali i przymusowo wcielili do niemieckiej armii
Niestety, ani moje babcie, ani dziadkowie już nie żyją od kilku/kilkunast lat
Hahahaha, mam tak samo - jestem szczęśliwa jak ich nie widzę
Astrid, przypomniało mi się, że kiedyś z moim tata budowaliśmy w internecie drzewo genealogiczne. Właśnie tam zajrzałam i... wsiąkłam:-)
. Historia rodziny wciąga baardzo. Tak samo mnie swego czasu wciągnęła sama historia Wałbrzycha i okolic.