Nam niedziela minęła bardzo szybko. Rano pospałam do 10:00, jak wstałam to czekało śniadanie i buziak, bo M. właśnie wyruszał na trening. Wrócił po 4h, a w tym czasie towarzystwa nam dotrzymywała moja ukochana ciocia. Trochę sobie pogadałyśmy o planach dotyczących szeregówek, bo mamy identyczne, tylko lustrzane odbicia. Kurcze, jak ja bym już chciała tam mieszkać..
Obiadu gotować nie musiałam, bo miałam zrobioną zupkę kalafiorową i leczo, więc tylko naleśniki z serem młodej zrobiłam i z garami miałam luz
M. wrócił, ciocię odwiózł i stał się cud: dzieciaki na 2h razem padły, więc mieliśmy czas tylko dla siebie

Mam nadzieję, że z tej radości trzeci potomek ani potomka nie powstanie

Brzdące po wstaniu zostały nakarmione i wyruszyliśmy na 2h na spacer, a po nim kąpiel i kolacyjka. Maciuś od dawna śpi, a Lenka dopiero 5 minut temu do siebie do wyrka polazła. Liczę na to, że już tam zostanie i biorę się za książkę.
My chrzcimy jesienią, nie wiem jeszcze kiedy, ale jak już na swoim będziemy.
Co do Carmelli to ja ją miło wspominam, ale decyzję o zaprzestaniu pisania na BB szanuję. Na Kwietniówkach też po porodzie nam masa lasek wypadła, ale ciągle nowe się logują
Witam Kasię

azula - wg mnie Twój suwaczek jest ok

Mysio - z roczkiem nie ma co szaleć, bo później będziecie resztki przez tydzień jeść;-)
Flaurka -

współczuję i życzę dużo cierpliwości, bo zapewne potrzebna Ci będzie.