Hej
Co tycia - dziewczyny - nie chce się mądrzyc, ale pewnie ma to cos wspólnego z karmieniem piersią, ja nie jem, ja żrę, wpycham w siebie tyle jedzenia, że chyba taniej by było na MM przejść. I nie tyje - chudne powolutku. A zawsze tyłek mi rósł od samego patrzenia na jedzenie. Wszystkie mamy organizm nakierowany na zwiekszone potrzeby, ale nie wszystkie to uzywamy do produkcji pokarmu, więc tu problemu bym szukała.
My od wczoraj na wakacjach w 4-kę u rodziców Leszka - jest z nami 4-letnia córka L. No i zazdrośc tez jest - ale daje radę, jak się mówi cos na wzór, że dobrze, że Hubert ma starsza siostre, bo ona może mu smoczek podać, grzechotką pomachać, wózkiem pobujać... I ona wtedy z zapałem godnym większej sprawy wpycha mu ten smoczek, macha grzechotka tudzież wózkiem... I co chwila do nas, że ona jest dobra siostra, prawda??? Czyli niby chodzi o Huberta, ale musi to tak wyglądać, że to jest po to, żeby ona mogła się wykazać. Ale i tak wiekszość czasu jest negacja jego istnienia. No i fochy typu: leżymy wszyscy na łóżku, ja podaję jej pieluszke i mówię - Amelia - przewiń Hubcia. A ta w ryk. Ryczy i ryczy. Pół godziny miała focha, bo ona nie chce go przewijać, a żartu nie złapała... Skończyła płakać, wytachała z wózka gondole i sie do niej wpakowała, jego kocem przykryła i zasnęła... A w garści ściskała cały czas smoczek... No i jak Leszek ma małego na rekach albo niesie go w foteliku czy pcha wózek, to ma na to jedna rękę, bo na drugiej wisi Amelia, i żeby nie było mu za łatwo to co chwile pada komenda "tata ukochaj" i trzeba kucnąć i ja przytulic i pocałować... Ale tu jest sprawa inna niz u Was, bo ktos musiał złą robotę zrobić i jej naopowiadać, że treraz tata juz jej nie kocha bo ma Huberta, bo się pytała czy ją JESZCZE kocha i zaliła, że teraz to tata tylko Hubertowi będzie cos kupował. Dorosli to wieprze - nie wiem kto jej tak nagadał ale miał robale w mózgu na pewno - nie wiem co to miało zrobić.
Trzymajcie sie laski