Pojechałam na małe zakupy do marketu, takie tam pierdołki, mężowi masło orzechowe, bo chciał, szampon, domestos, chusteczki, kawę, kupiłam też kukurydzę, bo stwierdziłam, że w tym roku to jeszcze gotowanej nie jadłam, a taką uwielbiam i kilka soczków w kartoniku, tak żeby mieć na stoliku nocnym...