Wiecie u nas na urlopie tak było. Cztery dni z rzędu coś się działo, co umiemożliwiało kąpiel wieczorną. Albo ja jeździłam wieczorem konno i ciocia położyła go bez kapieli (bała się), zasnął o 17 i spal do 7 rano (w ciuchach i bez kolacji), innym razem było ognisko i sobie odpuściłam. W końcu piątego dnia rano urządziłam mu wielkie pranie. Ale to było na wsi, w gospodarstwie agroturystyczny,m, Julek wczuł się w klimat - myć się na wsi każdego dnia ?!?! ;-)