No a ja już siępowoli przyzwyczajam do tego, że Julek budzi się w nocy co 1,5 / 2 godzinki i trzeba mu podać smoka, jak to nie wystarcza to dać coś do picia, czasami zanucić kolysanke i poglaskac. Dopiero o 3 lub 4 chce jeść i śpi tak do 6/7. Takie częste budzenie zaczelo sie w polowie lipca. Najpierw bylo gorzej, bo chcial niemal za każdym razem jesc.
Niestety teraz jestem z nim przez 10 dni sama, bo mąż wyjechał. A jak był to często mnie z tymi pobudkami wyręczał i tylko do cyca byłam potrzebna. No ale jeszcze tydzień i wraca. Jak na razie od piątku radzimy sobie nieźle. W każdym bądź razie mam siły, by wieczorem po uśpieniu Julka zajrzeć na forum :-)
Vici niezły obserwator z twojego skrzata!