Można powiedzieć, że jest lepiej. Nie kontaktowałam się z żadną kliniką czy stowarzyszeniem, pomagającym w aborcji, postanowiłam że donoszę ciążę i udałam się po pomoc do hospicjum. Nie żałuję tej decyzji. Jestem pod opieką psycholog, która bardzo pomogła mi zaakceptować sytuację w jakiej się znalazłam. Próbuję cieszyć się ciążą i czasem danym mi i maleństwu na tyle, na ile to możliwe. Nie zmienię tego, co będzie i staram się też jakoś bardzo o tym nie rozmyślać - wiem że na żałobę przyjdzie jeszcze czas, ten najtrudniejszy czas. No i oczywiście boję się porodu, tego jak to wszystko będzie przebiegało, jak zareaguję na widok synka i jakie uczucia temu będą towarzyszyć. Przede mną jeszcze jakieś 2,5 miesiąca, o ile nie urodzę szybciej. Staram się być spokojna i czekam, nic innego mi nie pozostało.