reklama

Bawimy, Mama bawimy!!!

toska wow... No pięknie - faktycznie Staś grzecznie siedzi i lepi :szok: Mój wiercipięta to tak do 5 sekund, po czym zwiewa z krzesełka, bo przecież MUSI biegać ;-)
 
reklama
Toska, jestem pod wrażeniem,:szok:toż to już dorosły chłopak. Musimy i my spróbować, ale ja to się nadaję do takich robót jak wół do karocy. U mnie role manualnego kaowca spełnia moja Mama, bo ma naprawdę wybitne uzdolnienia w tym kierunku.:-D

A co do prezentów to ja też już powoli robię listę. Strasznie mi się podoba zebra Luki, ale nie mam na nią miejsca.:zawstydzona/y:Za to koń - prawie identyczny jest u mojej Babci, bo parę lat temu Weronika dostała. Ten "znikopis" co Iza pokazywała mamy i obie dziewczyny bardzo lubią na nim rysować. Mata też mi się podoba, więc poproszę o namiary.
U mnie na topie jeśli chodzi o Madzię jest krzesełko uczydełko Fisher Price (ale będę musiała stoczyć batalię z Małżem bo on jest przeciwny ze względu na braki w powierzchni użytkowej lokalu;-)). Do tego zastanawiam się nad gadającym odkurzaczem-pyłkiem, oraz nad jakimś interaktywnym pieskiem. Magda uwielbia psy, a takie zwykłe pluszaki to nie to samo. Prawdziwego nie weźmiemy z powodów j/w, a interaktywny by jej chodził i szczekał. No i jeszcze wciąż myślę.
Weronika za to marzy o MP3 oraz robaczku-rysowaczku (jednak, a rok temu już myślałam że jest za duża). No i jeszcze też szukam innych rzeczy, ale strasznie mi trudno coś znaleźć bo ona wszystkiego ma na full.
 
toska, czy masa z której dzieci lepiły to masa solna czy jeszcze coś innego? ja się powoli zastanawiam nad takimi zabawami z Michałem, ale nie bardzo wiem od czego zacząć. plasteliny trochę się obawiam:sorry2: chociaż moje dziecko jest nadal na etapie rysowania (wszystkim i po wszystkim - na szczęście dał się przekonać, że rysunki na bluzkach i spodniach nie są the best i do rysowania są kartki;-) zobaczymy jak długo będzie stosował zasadę)
Olla mata fajna:tak: tylko czy mazaki znikają też z innych powierzchni, czy tylko z maty?
Luka konika dałabym wcześniej niż skoczka:sorry2: Michaś swojego konia na biegunach bardzo lubi, a wydaje mi się, że lepiej najpierw nauczyć się utrzymywać równowagę na czymś bujanym niż skaczącym:confused:
iza u nas taka tablica to przeżytek:dry: Michał już się nią za bardzo nie interesuje:no: chyba że jako podkładkę do stania (a co, wyższy wtedy jest:-D)

edit: właśnie doczytałam o masie solnej :)
 
Do mazaczka wlewasz wode,wklad i ''rysik'' robi sie mokry i z tad magiczne rysunki,przypuszczam ze mokrym paluchem tez bys porysowala tylko paluch szybko wyschnie a mazak nie.Mata po wyschnieciu robi sie biala,wszystkie bazgroly znikaja:)
 
Kachasek-to widze ze Michal niezly artysta, moja Ala dopiero zaskoczyla o co chodzi w rysowaniu :-)
Dzis kupilismy stolik i krzeselko w IKEA no i bardzo sie Alusi podoba, teraz tam sobie siada czyta ksiazeczki :-) bawi klockami, jestem strasznie zadowolona, ze ma taki swoj kat :-)
 
Ja też byłam w szoku, że Staś tak długo wysiedział w jednym miejscu, w domu to się nigdy nie zdarza. Nawet chciałam sobie odpuścić tą część zajęć, ale jak Stasiek zobaczył, że wszystkie dzieci siadają, to sam pobiegł do stolika.

Zobaczymy czym zaskoczy mnie w czwartek na następnych zajęciach :rofl2:
 
No muszę Wam powiedzieć, że jeden z moich pomysłów na prezent został już zrealizowany - a raczej wymuszony.:baffled: Wychodzi na to że dobrze jednak znam swoje dziecko.:tak: Rozglądaliśmy się już powoli po sklepach za zabawkami, żeby zobaczyć jakie są ceny i gdzie najtaniej (btw. najtaniej jak zwykle na Allegro:-D). A byliśmy z Magdą i ten potwór jak zobaczył w Smyku wystawione interaktywne pieski, które szczekały i chodziły to chwycił jednego w objęcia i jedynym sposobem na spokojne opuszczenie sklepu było zakupienie pieska i przekazanie go Magdzie przy wyjściu. Inaczej by nie oddała tamtego.:-D Na razie dałam się jej pobawić przez te 2 dni, ale już schowałam i będzie na Mikołajki. Dobrze choć że wybrała takiego z niezbyt wypasionego i niedrogiego. Jednak te droższe (z gwizdkami i pilotami) to chyba jeszcze za bardzo skomplikowane jak dla Niej.
 
Dzagud witaj w klubie ;-) Wczoraj nieopatrznie weszliśmy do sklepu, gdzie Piotruś porwał w ramiona pluszowego Clifforda - ledwo oddał go pani do skasowania ;-) Kupienie innego nie bardzo wchodziło w grę, bo tego natychmiast wsadził do pyska i obślinił :sorry: Mamy zaliczony prezent mikołajkowy ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry