aniez
Fanka BB :)
Szmaty na głowie u nas też robią furorę. A dokładniej turban z ręcznika na moich świeżo umytych włosach
.
Wszelakie szafki, szuflady i szafy były hitem sezonu gdybyśmy mu pozwalali na przegląd ich zawartości, ale ja jak i Grzegorz jesteśmy przeciwni buszowaniu dziecka po szufladach więc Adasiowi nie pozostaje nic jak tylko się zastosować do zakazów.
Dzieć nasz lub też sobie zdjąc z pólki książkę (najlepiej tą najgrubszą) i "poczytać". Nie ważne czy z obrazkami czy bez, ważne są kartki które można przekładać
Otwieranie i zamykanie drwi do pokoju, to kolejna czynnośc która nie wiedzieć czemu sprawia frajdę mojemu dziecku
Wysypytanie klamerek z wiaderka, w ogóle wysypywanie czekogolwiek z wszelakich pojemników jest fajne
O pilotach, telefonach, klawiaturach to aż mi sie pisać nie chce.....aaaaa i kable, szogun mały uwielbia to dziadostwo ;/.. a dziadostwo, bo on ma tendencje do zakładania sobie za głowe wszystkiego i najlepiej jakby mógł to by sobie na szyi zacisnął taki kabel ;/.
Tez jestem przeciwniczką, ale o ile upilnowanie jednego stwora nie stwarzało mi problemów, to przy dwójce rodzi się kłopot, bo np. Kubie cos klaruje w pokoju, a mały zwiewa do kuchni i grzebie. Z tym że Kuba tez pomaga, bo radośnie donosi, jak widzi, tubalnym rykiem na pół osiedla "Maaaamuuuusiuuu a B. grzebie w..." :-)
Oduczyłam go już wiszenia na szafce TV a ponieważ próby dopadnięcia TV na ścianie nie były poparte należytym sukcesem, to szafka straciła na atrakcyjności... hitem za to jest szafa komandora... eh jednym ruchem paluszka ją otwiera! Kable u nas pochowane, bo kot obgryzał, więc wszystko pod listwami i jest spokój!
ehhh wymyka mi się spod kontroli to zachowanie...
robi sceny... wiem, ze to straszne, ale przeciagnęliśmy taki atak... leżał cały czas na plecach... machał nogami, darł się i łkał... zostawiliśmy go samego, po 10 min weszłam tłumacząc... na chwile sie uspokoił... później znowu ryk i scena więc znowu wyszłam... po kolejnych 10min weszłam i tłumaczę, żeby się uspokoił, bo tak nie można... i po prawie 30min walce odpuścił... zaciągaąc powietrze od płaczu podniósł się za moje rączki i się przytulił... lekko popłakał jeszcze, ale bez sceny... to było straszne... serduszko bolało mnie mocno, ale od tamtej pory ANI RAZU NIE ZROBIŁ TAKIEJ AKCJI! Ani razu!! mam nadzieję, że zrozumiał... robi sceny, ale mniejsze ;-) i krótsze
i tak jak maonka napisała, mówimy nie wolno nie nie nie i machamy palcem i przestaje... konsekwencja to jednak klucz do sukcesu, zwłaszcza przy charaketrnym dzieciaczku... a mój to istny diabeł 