E tam, oszukujesz. Kobieca kuchnia nie może być bezduszna..a co do gustu...każdy mieszka jak lubi.
Ja mieszkam z teściami- oni na górze, my na dole...i mężowa mama rozpacza,że ja nie dekoruję mebli muszlami...ona uwielbia...setki muszli wszędzie...w pojemniczkach i luzem...do tego brązy, brązy i jeszcze raz brązy...i figurki porcelanoych kotów i pajaców...i serwetki szydełkowane pod doniczkami z kwiatami...normalnie tak zwany odlot. A u mnie na dole pastele, zioła, owszem, mam jedne firany z grubej koronki ecru, a poza tym żadnych serwetek...a w kuchni nowoczesne metaliczne lodówka, piecyk, krzesła, relingi, do tego bolesławiec i fikuśny żyrandol. I praktyczna cerata na stole, a co. Jak sie ma synów to się ma bałagan,... ;D
No więc nie truj o bezduszności, prowokatorko. No.
Żużaczku ja lubie taki new romantic chic, nie old romantic.