Ech, ja miałam rodzić we Wrocławiu. Wszystko już było zaklepane, rodzinny poród itd., ale zachciało mi się tydzień przed terminem odwiedzić jeszcze teściów w Górze (niedaleko Rawicza), no i już nie zdążyłam wrócić ;-) Na poród w górowskim szpitalu złego słowa nie mogę powiedzieć, ale trzy i pół dnia na oddziale, to był koszmar po prostu! Gdyby sie okazało, że Misiek ma żółtaczkę i musiałabym zostać jeszcze trochę, to wróciłabym z nerwicą i on pewnie też.