Dorzucę swoje trzy grosiki
Najlepiej to pojechać raz w tygodniu na wieś (ew. do rodziny na wieś) i kupić od chłopa ze wsi warzywek z jego własnego ogródka. Jak sam je je to będą dobre i zdrowe
Ja nie mam żadnego sterylizatora. Mam co prawda podgrzewacz z funkcją sterylizacji, ale i tak rzadko kiedy z niego korzystam. Gotuje czajnik gorącej wody wlewam do butelki, chwilę potrzymam i wylewam. To chyba zbędny wydatek. Nawet jak cały dzień karmiłam butelkami to jakoś nie odczuwałam jego braku

Ale ja to nie jestem ze szkoły "wszystko sterylizujemy godzinami" .... A smoczków mam kupę , więc je biorę zbiorczo wrzucam do miski zalewam wrzątkiem po chwili wyjmuję i z głowy