Sali kiecka rewelacja !!!
Wczoraj z Bartusiem byliśmy u dr Gizińskiej, bardzo sympatyczna kobieta, dokładnie nam wszystko wytłumaczyła, poświęciła nam bardzo dużo czasu, oczywiście jak powiedzieliśmy jej o szpitalu, to się za głowę złapała, więc na jutrzejszą wizytę do szpitala nigdzie nie idę.
Na tą chwilę dobrała Bartusiowi leki (troszkę drogie ale mam nadzieje, że skuteczne) i po całej kuracji do kontroli (pod koniec lutego) no chyba, że zacznie się coś szybciej dziać.
Wczoraj z Bartusiem byliśmy u dr Gizińskiej, bardzo sympatyczna kobieta, dokładnie nam wszystko wytłumaczyła, poświęciła nam bardzo dużo czasu, oczywiście jak powiedzieliśmy jej o szpitalu, to się za głowę złapała, więc na jutrzejszą wizytę do szpitala nigdzie nie idę.
Na tą chwilę dobrała Bartusiowi leki (troszkę drogie ale mam nadzieje, że skuteczne) i po całej kuracji do kontroli (pod koniec lutego) no chyba, że zacznie się coś szybciej dziać.

ale ja z tych nie sukienkowych jestem!
ja niestety siedzę w pracy więc i tak bym nie skorzystała ze spacerku z Olkiem ale moja mama to non stop z nim rajduje
a ja nadrabiam w weekendy:-)
Po wizycie u niej podjeliśmy decyzje żeby isc prywatnie do lekarza i po wizycie u prywatnego lekarza trafiliśmy na drugi dzień do szpitala na oddział gastroenterologiczny bo sie okazało, że już przez te metody "prób i błedów" co do jedzenia, które lekarze zalecali Olek juz miał tak rozregulowane jelita, a dodam, że jadł już tylko kleik ryżowy, kukurydziany, marchewkę, pił wode, że jedynm ratunkiem było sprowadzenei mleka ELecare.. bo bebilon i nutramigen też już nie był tolerowany... ehh także jak byśmy sie leczyli w dziecięcym to nei wiem coby było.. no ale to tylko moje odczucie co do tego szpitala:-(