Maluszek śpi więc mogę wreszcie opisać Wam przebieg mojej "operacji".
W piątek 27.07 o 6 rano lewatywa. O 11.30 przyjechała po mnie położna i zawiozła na blok. Tam kazali przełożyć się na łózko. Najpierw dostałam jakąś kroplówkę, później cewnik (dla mnie w tym wszystkim to było najgorsze). Następnie znów kazali się przesiąść tym razem na stół operacyjny. Na siedząco Pani anestezjolog kazała wygiąć plecy, powbijała mi palce i powiedziała, że teraz poczuję ugryzienie komara. Nic a nic nie bolało. Dopiero poczułam, że mrówki mi chodzą po nogach i mówię, że coś dziwnego mi się dzieje z nogami a ona na to, że dobrze bo znieczulenie zaczyna działać, a ja zdziwienie, że już mi wbiła igłę w kręgosłup a ja nic nie poczułam. A tak się bałam, że nie mogłam opanować drżenia nóg. No a nie taki diabeł straszny...
Potem przyszli lekarze do cięcia. Czułam tylko jak mi myli brzuch, potem poczułam takie szarpanie i usłyszałam płacz mojego synka. Nawet nie musieli go klepać po tyłku bo jak tylko go wyciągnęli to kichnął

Jak usłyszałam ten piękny płacz to sama oczywiście też się poryczałam i przestałam dopiero jak mi go przynieśli i połozyli na ramieniu. Potem zaszywanie, znów zmiana wyrka, potem kroplówka i kolejne dawki morfiny. Telepało mnie jak mi schodziło znieczulenie. Nie zasnęłam go cały czas gadałam z koleżanką, która miała cc zaraz po mnie. Opowiadałyśmy sobie wrażenia

Potem znów zmiana stołu i na salę. Tam dostałam maluszka. Próbowałam go przystawiać do piersi ale nie chciał. Denerwował się i kopał mnie po brzuchu. Położna dokarmiała go strzykawką. Potem kolejna dawka środka znieczulającego. Bolało i to bardzo ale najgorsze było wstanie z łóżka. Pionizowali mnie dopiero po 19h bo czekali na nową zmiane położnych. Przez 3 dni byłam strasznie słaba. Jednej nocy gdy wstawałam do małego zemdlałam, zmierzyli mi ciśnienie 70/50. Chcieli zabrać małego ale nie pozwoliłam. Dali jakieś tabsy i zasnęłam a młody ze mną

W domu było strasznie przez 2 dni. Ja jestem taka, że wszystko muszę sama zrobić, posprzatać, ugotować, poprać, poprasować a się nie dało. Ból nieziemski. Teraz 2 tyg po cc czuję lekki dyskomfort w dole brzucha ale już mogę wszystko normalnie robić

wyciąganie szwów troszkę bolało ale do przezycia.
Ogólne wrażenia dobre

nie ma się czego bać
