reklama

Chodzenie w maseczce

Ja mało wychodzę w takie miejsca publiczne, więc i rzadko zakładam. Do sklepu, do lekarza, do laboratorium i jak jadę do mamy to idąc klatką schodową zakładam, bo dużo starszych ludzi tam mieszka i mogliby się bać. Teraz w 8 m-cu już jest mi ciężko to nie powiem, trochę mi przeszkadza maseczka. Dlatego staram się ograniczać i wysyłam męża w takie miejsca.
Jak byłam na krzywej cukrowej w 25 tc to miałam maseczkę ale musiałam co jakiś czas zdejmować, bo łapały mnie mdłości i duszności. Ale każda z nas ciężarnych tak zdejmowała, bo każdej było ciężko wytrzymać.
Aczkolwiek póki znów mamy wzrost zachorowań to zakładam i nie gadam.
 
reklama
W miejscach takich jak przychodnia i apteka to moim zdaniem obowiązek maseczki powinien zostać na zawsze. Ja w innych miejscach już nie noszę, jest mi zwyczajnie ciężko. Próbowałam nawet wczoraj w autobusie, ale po minucie musiałam zdjąć, bo mi się momentalnie słabo zrobiło.
 
W miejscach takich jak przychodnia i apteka to moim zdaniem obowiązek maseczki powinien zostać na zawsze. Ja w innych miejscach już nie noszę, jest mi zwyczajnie ciężko. Próbowałam nawet wczoraj w autobusie, ale po minucie musiałam zdjąć, bo mi się momentalnie słabo zrobiło.
W sumie nie byłby to zły pomysł z tą apteka i przychodnią, szczególnie w sezonie grypowym. Mnie osobiście rozrywa od środka jak siedzę w poczekalni między chorymi a oni kaszlą i nawet ust nie zasłonią. Ja to zawsze z chusteczką siedzę i w chusteczkę kaszlę, ale ludzie to nic nie myślą niektórzy. Siedzi i dyszy na wszystkich. Także tutaj się zgodzę z Tobą, że to byłoby dobre rozwiązanie. Jak już nie na koronę, to chociaż na grypę i inne choróbska.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry