Ehhhh..lekarze...szkoda gadać. O mały figiel pojechalibyśmy wczoraj z Marysią na pogotowie, bo robiła się taka plamiasta, jakby ją ktoś pokrzywami okładał. Dałam jej wapno w syropie, też się zastanawiam, czy wolno chociaz ta baba przepisała, bo na butelce jest że od 6 r.ż. Nie wiem. Dałam pół łyżeczki wczoraj i pół dzisiaj. No i co jakiś czas smaruję ją cała parafiną. Niestety chyba skaza białkowa jest, bo od kiedy nie jem nic co chociaz stało obok krowy, jest znaczna poprawa. Z buzi schodzą strupy. Ale musi być uczulona na coś jeszcze, bo kaszka się pokazuje, zwłaszcza na czole i powiekach i całe oczka ma czerwone i spuchniete, ciągle je trze. I potwornie jej smierdzi kwasem z buzi a rano śluzowata biegunka. Żal mi dzieciaka, bo widzę, że jest jej źle. Cały czas ją trzeba nosić na rękach, a było juz kilka dni tak fajnie. Usmiecha się tylko jak jest golutka na przewijaku.Bogu dzięki zaczęła znowu jeść.
Bardzo dziwna ta wysypka jest, pokazuje się na innych częściach ciała dopiero jak Niunia sie zdenerwuje, dużo na stópkach.