I jeszcze uzupełnię, że bardzo podoba mi się idea nosideł, świetna sprawa, bo nie wymagają tyle zabawy co chusta. Tyle, że ja jestem dość drobna i mialam wrażenie, że wszystkie które przymierzałam są trochę zbyt szerokie w ramionach. Może dlatego, że już byłam przyzwyczajona do superdopasowanej chusty ;-)
A co do wykorzystania to u mnie chusta też sprawadzała się świetnie w domu - do usypiania Młodej. "Najzabawniejsze" było wiązanie o 3 w nocy, jak już nic innego nie pomagało. Kilka razy też byłyśmy na wycieczkach komunikacją miejską. Na spacery raczej wózek, choć teraz chyba będę wolała mieć wolne ręce :-)