Nikt tu nie wspominał o tym, że nie ma spedzania czasu z rodzina. Czasem nie zrobię prania, bo byłam cały dzień na dworze z córką. Przychodzi mąż i to robi. Nie mam zamiaru organizować czasu tylko pod obowiązki domowe. Nawet powiem więcej, chce wyjść do ludzi jak on wraca z pracy, ba ! nawet do koleżanki na winko (taka patologia). Nie muszę każdego dnia spedzac leżąc na dywanie i zabawiając dzieci razem z mężem. Każdy chce mieć chociaż namiastkę swojego życia.
Uważam, że z dzieckiem nie ma męczarni, jak nauczysz tak masz. Ale rutyna potrafi dobic najsilniejsze osobniki. Organizacja jak w schemacie może pomaga przetrwać i daje poczucie bezpieczeństwa.. nie wiem. Ale umniejszanie czyjegos problemu jest wstrętne. Może ktoś ma depresję, może sobie nie radzi nawet z organizerem w ręce ?.. może właśnie przez to, że nie ma kto zrobić obiadu, wyprać czy wytrzeć głupiej podłogi jest dobijające ?
Śmiem twierdzić, że facet który nie ma obowiązków domowych podchodzi do tematu "rodzinnego" też na opak. Odpoczynek przed tv to nie jest kontakt z dziećmi. Ja też lubię mieć już gotowy obiad na stole- smakuje mi wtedy jak w hiltonie