zamiast odpoczywać bo ja od soboty jestem ciągle w ruchu ... dzisiaj ze względu na wiercenie u sąsiada wywiało mnie na łazikowanie i tak mi zeszło od 12 do 15 - trochę kilometrów natrzaskałam:-) , potem mąż mnie zgarnął w tesco i po 17 wróciliśmy do domu :-) podgrzałam zupę, wysprzatałam kuchnię i padłam na wyro...ale ok 20 zwlekłam się żeby ten sok zrobić...jutro znowu rano jadę podrzucić koledze faktury, potem do mamy podrzucić jej telefon, musze wysprzatać łazienkę a na 18 do dentysty ... oo czwartek zapowiada się spokojny...bo w piątek idę do koleżanki bo urodziła córcię :-) potem do jednego lumpeksu gdzie mają mi odłożyć ciążowe kurtki :-) a potem do teściowej na urodziny...no w sobotę mąż mnie ciągnie na działkę do teściowej na cały dzień, a w niedzielę do Kutna bo jest jakaś wystawa florystyczna z różami ...
w poniedziałek - cholercia od rana badania i obciążenie glukozą, potem na 13 kastracja psa, może podjedziemy kupić z 10kg buraczków na przetwory... no to kolejny wtorek / środa jestem uziemiona w kuchni w burakach :-) czwartek wolniejszy i w piątek lekarz :-)
wiecie co ...w końcu padnę :-) nie jestem niezmordowana :-) martwi mnie to że nie czuję zdecydowanie dzieci ....
co do komarów, mój wspaniały małżonek pojechał nad jakiś staw nałowić robaków dla rybek w akwarium...nałowił larw komara... nie pytajcie co się stało dzisiaj na balkonie jak podniósł pokrywę wiaderka.... miałam ochotę go ubić !