Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.



Dziecko jest darem ktory zawsze bedzie Cię kochać za to że jesteśWitajcieJak widzicie, jestem nową przyszłą mamą na tym forum, w ogóle na tym portalu. Wątek ten przeglądałam jeszcze gdzieś w lipcu, niedługo po tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, ale jeszcze wtedy miałam zbyt wielki mętlik w głowie, żeby móc się wypowiedzieć. Teraz ponownie przeczytałam WSZYSTKIE posty w tym temacie i przyznam, że BARDZO podniosły mnie na duchu
Jestem w 25. tyg. ciąży i termin porodu mam wyznaczony na 3.02.
Już nie możemy doczekać się naszego maleństwa
Ale z drugiej strony jestem pełna obaw, bo właśnie, jak same widzicie - mój termin to termin początku sesji... Boję się bardzo, że nie zdążę wszystkiego pozaliczać przed urodzeniem, że urodzę wcześniej i nie napiszę ważniejszych kolokwiów, albo w ogóle będę się tak źle czuła, że już w styczniu nie dam rady jeździć... Tyle mam obaw... Nie wiem, jak pozałatwiać z wykładowcami i ćwiczeniami wcześniejsze zaliczenia... Jestem na studiach zaocznych i godzin jest dużo mniej niż na dziennych, także terminy zaliczeń wiem, że są niepodważalne, bo kiedy indziej po prostu nie ma na nie czasu :/ Czy może któraś z was miała taką sytuację, że nie zdążyła czegoś napisać, bo akurat już rodziła? Dodajcie trochę otuchy, bo nie chcę się za bardzo stresować, żeby to nie wpływało na moją dzidzię... A, dodam, że to dopiero 2-gi rok. Pierwszy studiowałam dziennie, ale gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a było to akurat w czasie letniej sesji (nie dość, że stres związany z egzaminami, ciągłe wymioty i senność, bóle żołądka i tragiczne samopoczucie, to jeszcze ta, bądź co bądź, zaskakująca wtedy wiadomość... bo ciąża nie była planowana, ale na szczęście pokochana od początku przeze mnie i mojego męża
), postanowiłam przenieść się na kolejny rok na zaoczne. Nie chciałam przerywać, wiem, że po dziekance byłoby mi bardzo ciężko wrócić, a poza tym tyle dziewczyn studiuje z brzuszkiem i z dzidziami, że to chyba normalne... Teraz od października nowi ludzie, inaczej prowadzone zajęcia, dojeżdżanie ok. 70-80 km co weekend... Nie jest łatwo, ale na szczęście nie mam żadnych dolegliwości i mnóstwo energii. Chciałabym, żeby zostało tak do końca
Pozdrawiam wszystkie studiujące teraźniejsze i przyszłe mamusie!
, ja jestem teraz na drugim roku studiów, a jak zaczynałam studia to mój synek miał dwa miesiące i sobie jakoś radze, kiedy jestem w szkole to teściowa zajmuje się małym, a dodam że sa to studia dzienne, fakt że czasami było ciężko bo musiałam sie uczyć a synek płakał czy coś, ale wszystko da się zrobić trzeba tylko chcieć, więc życzę powodzenia na studiach!! :-):-)
Nie powiedziałam nawet promotorom
Bardzo się zdziwili jak przyszłam w brzuszkiem (7 miesiąc) w październiku
Ale wszyscy!! bez wyjątku bardzo pozytywnie zareagowali!! Powiedział każdy po kolei, że jeśli będę się źle czuła, to mam się nie pojawiać na uczelni, mam o nic się nie martwić i robić tak, żeby dzidzia zdrowo rosła!! Jako, że to ostatni rok egzaminów już mieć nie będziemy, poszli nam na rękę i będą przepisywać oceny z ćwiczeń (wykład i ćwiczenia wszystkie z tymi samymi prowadzącymi), a co najzabawniejsze - tylko w mojej grupie, pozostałe grupy egzaminy mają!! 
Wykładowcy mailem przesyłają mi materiały!! ;-)
(mnie np bez zgłoszenia do tablicy nie biorą - kolejka mnie omija
)!! Także nie bójcie się tych ludzi, ani studiów!! Ani kolegów i koleżanek!!



