Cześć,
Wreszcie mam chwilę oddechu. Ciocia pochowana, stypa zrobiona. Formalności prawie skończone.
Powiem Wam,ze teraz inne są te pogrzeby niż ja pamiętam. Nad grobem był fioletowy parasol. Wszystko dookoła wyłożone dywanem ze sztucznej zielonej trawy, pod wielkim kwadratowym parawanem krzesełka dla uczestników pogrzeby. Trumna zjeżdżała na szynach w dół. Ziemia do posypania na stołeczku przykrytym obrusem. W tle muzyka pogrzebowa. Najhardziej szkoda Babci bo to jednak jej córka a to boli. Ksiądz był z Babci Parafii, pieknie mówił bo znał Ciocię. JAk powiedział eona juz nie cierpi to tym sie pocieszałam..Cieszę się ze udało mis ię wszystko tak sprawnie pozałatwiać.
A ze spraw codziennych.
Julka przez te dwa dni była po 6 godzin u Sąsiadki. Nie płakała , jadła ładnie obiadki gotowane przez Sąsiadkę specjalnie dla niej. Była dzielna.
No i idą górne piątki. Jedna juz przebita. RAzem z piątkami kwaśne kupy ale ogólnei jest OK.
Kubula Misi boski w tej fryzurce. JAk Flo napisała,ze jak Krzyś z Kubusia Puchatka to jak poszukałam w necie tego Krzysia to są identyczni ! Mi najbardziej się podobał Kubula na baczność z talerzykiem pustym i ze smokiem ( który kompletnie mu nie pasuje).
Byłam rano na badaniach bo w poniedziałek mam nareszcie rezonans głowy. Przy okazji pojechałam z Mamą na gastroskopię. Diagnoza: zapalenie żołądka,OPIS coś tam, coś tam i liczne nadżerki ..
W poniedziałek był piękny słoneczny dzień ale dzisiaj juz tak fajnie nie jest. W dniu pogrzeby tez padało.
Chrzestnej Julki zmarł kot. Nie chorowała , nic się nei działo. Rano wstała, obudziła wszystkich, zjadła snaiadnko a jak wrócili po pracy do domu to juz nie żyła. To był piękny, kilkuletni rudy pers. Winią się tym,ze 10 dni temu miała pod narkoza czyszczony kamień i ze mogło nei wytrzymać serduszko. Możliwe to ? Wet mówił ze mógł być zator np.