Uff... Jestem. Troche roboty w ogrodku, nowe hoje, zamowienie wieksze i nie ma kiedy zaladowac.
Zoyka, Karol juz dosc dawno laczy slowa w takie "zdania". "Jeziemy Alam" (jedziemy do Alana), "picia dac", "sioka dac", "mam am", "jaki guzi..." i tu zalezy od okolicznosci "...agn/kopaka/duig/titena" (jaki duzy... auto/koparka/dzwig/cysterna),"pada des"... Plus angielskie "see you later" - niewatpliwie zdanie i to pelne, plus zalezne od okolicznosci zamienne uzywanie slow angielskich i polskich typu papa - bye bye, piesek - doggie, czesc - hallo lub hiya. Duzo tego gada. O tyle mlody ma pod gorke, ze po polsku slyszy tylko w domu, a poza domem wszedzie angielski, wiec musi sie polapac w dwoch roznych brzmieniach.