Cześć Dziewczyny, czytam i czytam - nadrabiam zaległości
Lenka- mi bardzo pomógł *spam*. Miałam syrop z tej firmy, krople do nosa i tabletki na gardło. Do tego piłam sok z czarnego bzu z herbatą i po 3 dniach nie było śladu po przeziębieniu. Dużo zdrówka Ci życzę

Jesteś dokładnie tydzień później w ciąży ode mnie.
One - Imię Kaja bardzo mi się podoba, w ogóle lubię krótkie imiona. Fajnie, że J się do niego przekonał. Jak ten czas lecie zbliżacie się już z Ewel do końca!
Angelstw Jaś ma już 8 miesięcy, niewiarygodne! A pamiętam jak opisywałaś nam poród. Duży chłopak już z niego! Niedługo będziecie g gonić, bo tak będzie biegał.
Misia Z tymi ubytkami to bardzo często niestety zdarza się u dzieci, ale najważniejsze, że one same zarastają i na pewno u Nikosia też tak będzie!
Borysowa Światełko dla Twojego Aniołka
[*]. Kochana niestety, każda z nas przeżyła stratę i chyba każda indywidualnie znalazła sposób, żeby jakoś psychicznie się z tym uporać. Ja płakałam całymi dniami, nie miałam siły, ale zmusiłam się , żeby szybko wrócić do pracy. Zaczęłam biegać, chodzić na fitness. Wystartowałam nawet w biegu na 10 km.Myślę, że to mi pomogło, myśli były skierowane w inną stronę. Nagle koleżanki z pracy, które znały sytuację zaczęły się przede mną otwierać i okazało się, że niestety bardzo dużo jest aniołkowatych mam, które noszą w sercach swoje maluszki. Zaczęłam mieć nadzieję, że tak jak one ja też w końcu zostanę ziemską mamą. 1 grudnia minie rok od poronienia, Co jakiś czas chodzę na cmentarz, gdzie jest pomnik dzieci utraconych, zapalam znicz i myślę o mojej Emilce. Boli nadal, żal jest ogromny, ale niestety czasu się nie cofnie i trzeba żyć dalej. A ja wierzę, że mój Maluszek stał się moim Aniołem, który jest zawsze blisko. Trzymaj się Kochana
W piątek byłam u ginekologa jestem w 11 tyg. 4 dniu. Dzidziuś ma 5 cm - macha rączkami i nóżkami. Bardzo się wzruszyłam, jak zobaczyłam jak zasłania oczy rączką. Przed wizytą mało nie zeszłam na zawał. bo to jest ten czas, kiedy poprzednia ciąża obumarła. Pan doktor zrobił przezierność, przepływy i wszystko jest w porządku. Łożysko jest na przedniej ścianie i trochę nachodzi na ujście szyjki macicy, ale podobno powinno się przesunąć pod wpływem rosnącej macicy. Do tego czasu zero seksu, prawda jest taka, że z tego stresu i tak nie mam ochoty na przytulanki. Po powrocie byłam spokojna i trwało to do soboty, kiedy wieczorem zaczęło mnie kłuć raz w jednym boku raz w drugim, a potem czułam, jakby coś mi się w podbrzuszu rozpulchniało. Pewnie macica się powiększa, ale ja jestem tak zestresowana, że to chyba nie jest normalne. Mąż się na mnie wkurza, mówi, że panikuję niepotrzebnie, ale ja nie potrafię się nie martwić. Najpierw stresowałam się, że nie mogę zajść w ciążę, a teraz kiedy wszystko jest ok, wyniki krwi a zwłaszcza mojego tsh przy niedoczynności są wręcz idealne bo wynoszą 1,7 ja nadal się boję. Każda wizyta w toalecie jest stresująca.Za dwa tygodnie mam badania prenatalne na nfz ze względu na tarczycę, więc w sumie się cieszę, że nie będę czekać aż 4 tygodni do kolejnej.wizyty. Jak wy sobie z tym radziłyście? Jak nie zwariować z tego strachu. Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko w ten chłodny dzień :-)
Zrobiłam suwaczek, oby został do maja 2016
