czesć dziewczynki :-)
widze, ze wczoraj nadal na forum smętne nastroje panowały... coz moge powiedzieć, tylko tyle co wynika z mojego doswiadczenia, ze czas leczy rany...wraz ze starankami przychodzi nadzieja i wielu z nas ona rosnie pod serduszkiem...a kolejne czekaja w kolejce bo juz wiosna idzie i bociany do Polski pozlatują :-)...
kochane nowe dziewczynki na naszym forum....ja jestem tu od lipca i powiem wam, że wiekszosc z dziewczynek, które wtedy były po stratach dzidziusiów już dostała kolejna szansę, trzeba wierzyc i walczyć ... dla mnie osobiście najgorsze sa chyba te tygodnie, ktore teraz przezywam...gdyby fasolka odeszła w pierwszym trymestrze chyba łatwiej było a teraz to juz spory dzidziuś...23 tc dzis zaczynam i do 33tc bede pewnie zyla w potwornym strachu, ze cos pójdzie nie tak....
z moja córeczka juz lepiej, goraczka spadła, mala ma wenflon i jeszcze 4 dni dozylego antybiotyku, bylam z nia w szpitalu ale sie wypisałysmy i podajemy jej leki w domu, bylo to okropne przezycie, mała nie dala sie zbadać, płakala jak zażynany prosiak przy zakladaniu wenflonu..myslałam, ze mi serce peknie ale wyboru nie było, leki zwracała a wyniki miła koszmarne i lekarze mówili, że jeszzce kilka dni i by mogło dojsc do zakarzenia ogolnego i urosepsy...i siedziałbybyśmy 2 tyg w szpitalu...wybralam mniejsze zło i chwilke płaczu niz szpital...na szczescie juz lepiej i ciesze sie, że zwojej decyzji, wiem, ze dla niej jest lepsza mimo, ze jeszcze tego nie rozumie....