Karollcia, gdzie widziałaś takie gotowe? Też bym sobie popatrzyła. Co potrzebujesz? Zależy co chcesz robić. Jeśli chodzi Ci o haft i myślisz o drukowanej kanwie, to szczerze mówiąc nie polecam - precyzyjniej i ładniej wychodzą obrazki na kanwie 44-46, zliczane ze schematu na papierze. Dzielisz wówczas mulinę na pół (po 3 nitki) i kanwa ładnie się zapełnia, nie zostają dziury w miejscu zetknięcia się ściegow. Drukowane kanwy są "rzadkie" i trzeba haftować grubo i wzór wychodzi kanciasty. Tak mi się przynajmniej wydaje. Super jazda jest na kanwie 58, ale to już się haftuje gobelinowym. Natomiast jeśli zamierzasz dziergać szydełkiem, to potrzebujesz tylko nici/kordonku i dobranego do nici szydełka. Jak pisałam, używam nici, tzw. "dziesiątek" i mam do nich szydełko Tulip, 0,75mm, ale używałam też 0,95 i grało. Powyżej jest już za grube i się czepia. Cieńsze będzie rozdzielało nitkę lub ją "gubiło" podczas przeciągania.
Agamati, dzięki. Bawię się takimi rzeczami od dziecka, mamuśka zaszczepiła bakcyla. Pierwszy szalik na drutach zrobilam mając 6 lat, tak mnie wciągnęło, że był dłuższy niż ja wówczas. Potem zaraz szydełko - też szalik, ale że zachciało mi sie go jeszcze dookoła oblecieć i pościągałam za bardzo, wyszło korytko. Pierwsze serwetki haftowałam jako siedmiolatka - prościutkie, przeplatane ściegi, dookoła mereżka, moja mama ma je do dziś. Gdzieś koło trzeciej klasy podstawówki zaczęłam sweter. Ambitnie - cieniuteńka wełenka (Druty "dwa i pół") i "ryżem" - pół pleców zrobiłam i... wyrosłam z niego. Ale na koniec podstawówki każda nauczycielka która mnie uczyła, dostała komplet szydełkowych serwetek. Własny projekt i robota. A potem poszłam do Bobowej do szkoły koronkarskiej, tak że haft i koronka to mój zawód jakby nie było, jeden z kilku.

) Podejście Twojego M jest prawidłowe - unika presji skubaniec.

) Udanych spontanów więc!
Ola** - co się miałam chwalić? Robię takie rzeczy bo kocham dłubanie w nitkach i w dodatku postanowiłam zrobić z tego sposób na życie. Jakby coś to nie ma problem - poczta jeszcze istnieje. Bo w Polsce będę w styczniu dopiero, to jakby po fakcie. Pojedyncze sztuki to pewnie nie ma sensu, ale gwiazdki spokojnie można pakować w kopertę i leci jak list, a gwiazdek mam (sprawdziłam) 26wzorów. Z trójwymiarowymi ozdobami gorzej, ale zawsze mogę się zorientować w Royal Mail ile by sobie darli za przesyłkę. Chyba żeby wyslać nieusztywnione, to wówczas też koperta i leci, ale już na miejscu została by Ci zabawa z krochmalem i ostateczne uformowanie - nie trudne, można się bawić.
Aniunnia, to tak jest - niby wszystko ok, niby przyschło i nagle jakaś klapka się otwiera i wraca cały smutek. Co ja Ci mam powiedzieć? Wyrycz to jeśli potrzebujesz. Ale nie trać nadziei. Wiesz jak mnie tu czasem szlag trafia? Nastolatki z brzuchem pod brodą, z papierosem w ręce, między jedną knajpą a drugą - piątek wieczorem, imprezki są, c'nie? No to się młodzież bawi. Gówniara ze 20 lat na max, dwójka dzieci i trzecie w drodze - to metoda żeby nie pracować - samotna mamusia na benefitach nieźle pociągnie. Dziecko jako narzędzie. Szlag trafia najjaśniejszy.
Aniołkowa.mamo - pocieszę Cię. Dla mnie posprzątanie w domu to katorga i nigdy nie jest na błysk - nie potrafię. Poskładanie w kostkę na półce mnie przerasta. Jak widze dwie rubryczki w dowolnym formularzu to dostaję drgawek, PIT powoduje agonię. Prowadzenie księgowości w firmie doprowadzało mnie do szału, i tak rozliczenia roczne robiło mi biuro - zawsze coś popieprzyłam. Każdy ma jakieś talenty i jakieś niedobory - mnie załatwia skutecznie większość czynności zachowawczych i całokształt biurokracji.

A znam panie które przyszyć guzika niezdolne, za to w domu jak w puzderku - i zazdraszczam całym pyskiem umiejętności organizatorskich, uporządkowania swego otoczenia, które wynika często z uporządkowania wnętrza - ja się ciągle ze sobą użeram.
Lilijanno - masz maila z fotkami gwiazdek. Nie odważę się zaśmiecać wątku taką ilością zdjęć.

)
Zjola - twardziel babka jesteś. A w kwestii auta - zróbcie przy okazji co się da skoro macie sponsora.

) Stary numer taksówkarzy.
Isza - powodzenia i spokojnej hospitalizacji. czekamy na powrót.
Nie byłabym sobą jakbym dziś nie sprawdziła jednak tempki. Jest z powrotem 37 - nic w sumie to nie znaczy skoro do @ jeszcze kilka dni, ale ciekawość...
Ufff... Odpisałam chyba wszystkim, wylogowało mnie tylko dwa razy w tym czasie.
