Dieta Hanki Bielickiej to slynna dieta ZP = zryj polowe. Nic tak do mnie nie dotarlo jak Jej slowa - kobita byla genialna. Natomiast IG to juz mi narzucila dietetyczka. Indeks glikemiczny produktow - od niego zalezy czy organizm zareaguje wyrzutem insuliny i szybka przerobka cukru w tluszczyk, czy nie. Niski IG nie powoduje takich akcji. Wahania pozimu glukozy we krwi powodowane takim wyrzutem, ciagna za soba uczucie glodu - jemy, organizm trawi, do krwioobiegu przedostaje sie cukier - jesli jest go za duzo, nastepuje wyrzut insuliny bo cukier trzeba przerobic. Przerabia nadmiar na zapsy, czyli tluszczyk i... sygnalizuje glod. Przy niskim IG takich wahan nie ma. Zasada 5 posilkow dziennnie, z tym ze maly jogurt albo jabko to juz maly posilek - II sniadanie lub podwieczorek. Baza to warzywa. Owoce i mleko/przetwory do 200g/ml na dobe. Pieczywo, kluchy, ziemniaki odpadaja w ogole. Jak mi to lekarka zapodala, to pomyslalam ze chce mnie zaglodzic - nieprawda. Nawet nie bylam glodna.
Dukana nie chce sprawdzac - dieta tego typu jest silnie zakwaszajaca i jesli ktos tylko moze miec cos z nerkami to ma szanse miec. Poza tym to dieta, a nie sposob zycia - dietka ktora zapodala mi lekarka jest po prostu forma zdrowego odzywiania. Po okresie redukcji, mozna sobie spokojnie wlaczyc niewielkie ilosci ziemniakow czy chleba. Dokladnie to co mi zaproponowano, jest dieta dla diabetykow.