Klemensa
Fanka BB :)
Hejka, są stare tematy ale uznałam, że założę nowy. Coś mnie tknęło i poszłam sprawdzić co i jak i w telegraficznym skrócie - beta źle przyrastała, ciąży nie było widać w macicy, za to cos w jajowodzie owszem. No to szpital, badania, jedna dawka metotreksatu, beta w kosmos, druga dawka, beta spada. Na tyle, że jestem w domu i mam sprawdzać co tydzień. I teraz szukam wsparcia - powiedzcie z jakiej bety po szpitalu startowalyscie i ile zajęło jej zbicie do 0? Badanie raz na tydzień to dla mnie jakiś obłęd, stresuje mnie to nieziemsko i „jakby mało spadała to proszę wrocic” No ale ile to jest mało? O ile to powinno spadac, skoro każda z nas jest inna i każdej spada inaczej? Czy któraś ma ochotę się podzielić swoją historią i mnie trochę wesprzeć? Miałam nadzieję, że uratuję jajowod skoro dziecka w 2024 i tak nie będzie, ale cos mi cierpliwości i kogoś do pogadania tak szczerze brakuje w tym wszystkim