Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
nie ma to jak miłe rozpoczecie dnia. Nie wiem czy to jakaś norma że na końcówce dochodzi do spięć?
w nocy z czwartku na piątek obudził mnie dziwny płacz małej tak dziwnie piszczała jakby wołała pomocy, ja ją dotykam, a ona taka gorąca aż parzyła
więc już nawet jej nie mierzyłam temperatury tylko dałam na zbicie syrop, zimne okłady i rano szybciutko do lekarza. Oczywiście mój doktor rodzinny akurat miał urlop i musiałam pójść do pani doktor której za bardzo nie ufam i wydaje mi się, że minęła się z powołaniem, ale z tego strachu o Karinkę zarejestrowałam się do niej żeby zbadała małą i pomogła, powiedziała co jej jest. Ta ją osłuchała i wszystko ok, za to gardło czerwone
i mówi że mała musiała się zarazić od Kuby :-( z jednej strony mi ulżyło bo wiedziałam co jej jest, ale pani doktor mi się pyta co robimy? No to ja gały na nią wywaliłam i się pytam jak co? Może niech pani coś przepisze, jakiś antybiotyk albo coś? Ona mi na to, że no może przepisać antybiotyk, ale nie wie czy ona go przyjmie. Ja patrze na nią a ona tak dziwnie dyszy widać było, że jest zestresowana i mówi do mnie a może chce pani do szpitala jechać? Nie no jjak to usłyszałam to nogi się pode mną ugięły ale tylko dlatego, że mi matce z chorym dzieckiem na rękach szukającej pomocy zadaje się pytania na które sama szukałam odpowiedzi. Widząc jej strach stwierdziłam, że w szpitalu udzielą mi lepszej pomocy niż pani doktor i pojechałam.
mała zasnęła a ja czuwałam na krzesełku. Po 2h przyszły wyniki krwi i moczu, wszystko było ok, wysłali nas znowu na prześwietlenie płuc, wynik dobry więc co jest? W piątek wieczorem jak rozbierałam małą do kompania zauważyłam wysypkę na ciałku, okazało się, że to jakiś wirus
temperatura spadała i się unormowała, mała nie dostała żadnego leku oprócz czopka przeciwgorączkowego. W niedzielę wypisano nas do domu


Dobrze zrobiłaś z tym szpitalem. Ja tez to przechodziłam jak mała miała 6 tyg. Bałam sie że jak zostawię ja w domu to moze stac sie coś złego a ja nie będe potrafiła jej pomóc.

Po przedszkolu jadę z synem do rodziców, mama uzbierała kosz grzybów więc zawiozę jej suszarkę (sąsiadka pożyczy) i zobaczymy co to za cudo. 