Susel - pytałaś, choć nie w tym wątku, ale tu Ci odpowiem. Jestem nadal na tabletkach. Właśnie jadę drugi z trzech tygodni ostatniego opakowania. Za tydzień (4.11) wizyta u ginekologa, to zapytam co dalej, ale myślę, że przez co najmniej 3 cykle będę jeszcze brać piguły ze względu na ten szpik. A później się zobaczy. Chciałabym zacząćstaranka tak od marca/kwietnia, żeby ewentualny dzidziuś na wiosnę się pojawił. Nie będzie to może idealny termin, bo umowę o pracę mam do listopada 2015, więc może faktycznie trochę się wstrzymam - no sama nie wiem kiedy... ale na pewno będą staranka :-)
mamaTomeczka - ale żeś pościcha wywaliła. No powiem Ci, że podziwiam Cię. Ja jakbym miała taką sytuację z młodą jak Ty z tym różańcem, to bym palcem nie kiwnęła i jeszcze bym jej powiedziała, że trudno, to ona chodzi do szkoły, to jej odpowiedzialność i to ona dostanie uwagę lub jedynkę i ona będzie się wstydzić, nie ja, bo ja już szkołę skończyłam :-) Ale takie moje podejście wynika również z tego, że ona strasznie zapominalska i roztrzepana jest. U Wiktora też przechodziliśmy ten etap ale w 4 klasie, u Pauliny 1 i 2, nawet bardziej 2. Tyle, że u Wiktora wystarczyła rozmowa i generalnie się poprawił do tego stopnia, że w 5 klasie miał średnią 5,0 - także poskutkowało. W 4 nie miał paska na świadectwie i to głównie dlatego, że miał pełno jedynek za brak zadania domowego. Teraz strasznie mu zależy na tym, żeby pójść do dobrego gimnazjum. Najchętniej chciałby z językiem hiszpańskim, ale u nas za małe miasto, żeby był hiszpański. No tak czy siak poprawa jest. Z Pauliną gorzej jest. Chociaż też już jest poprawa, ale jej muszę ciągle coś przypominać. No i Paulina nigdy nie wygrała żadnego konkursu na coś zrobionego i przyniesionego do szkoły. Też takie konkursy są, ale ja nie jestem po pierwsze utalentowana, po drugie chętna do robienia już nie tyle za dziecko, co z dzieckiem takich rzeczy :-)
A Ty wiesz co, jak już masz taki problem u Tomeczka z pisownią,to nie wiem czy nie musiałabyś się zastanowić czy nie pójść do specjalistów od dysleksji i dysgrafii - u mojej Pauliny już takie błędy nie występują, czy pisze z tablicy czy ze słuchu. Ale w 1 klasie to była norma, takie właśnie błędy.
Co to ja jeszcze miałam napisać... rozproszyło mnie ptaszysko majstrujące mi przy oknie... A tak, u nas na wsi dzieciaki też potrzebują wszystkie grube ciuchy podwójnie :-) no cóż, nic się nie zdziała innego, ale jak to mówią brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko hahaha Także czasem trzeba dać dziecku upustu kreatywności i rzucaniu się kulkami błota zamiast śnieżnymi :-)
Ok, uciekam. Miłego dnia.