hmm, ja to sobie wyobrazam, ze taka karuzela to mialoby byc zajecie dla malucha kiedy nie spi a nie do usypiania:-) Ale elektronicznych zabawek troche sie boje, wlasnie zeby nie bylo za duzo bodzcow na raz. Kiedys chyba tez sie cos zawieszalo dzieciom nad lozeczkiem - sklecone wlasnorecznie ale sens byl taki, zeby dziecko sie choc chwile czyms zajelo a nie plakalo z nudow. Wiem, ze zawsze mozna karuzele kupic, zamontowac, wymontowac. Ja po prostu sama na razie nie wiem, czego chce i tak sonduje, co warto i na co zwrocic uwage :-)
Po malu wpadam w panike, czy zdaze ze wszytkim. Ale torby do szpitala spakowac sie boje. Po dwoch pobytach w szpitalu jakas przesadna sie w ciazy zrobilam ;-)