Jeśli chodzi o czapki- uważam że bez przegięć ani w jedną, ani w drugą stronę będzie najlepiej

Rodzimy w maju, temperatury u nas bardzo zmienne, więc chyba najbezpieczniej będzie się jednak w kilka czapeczek wyposażyć. Zdaje sobie sprawę ile złego może wyrządzić przegrzewanie i ubieranie "na wszelki wypadek" cieplej. Widzę po mnie i moim młodszym bracie

Od zawsze czapeczka, szaliczek jak troszkę mocniej zawieje, i jakimś cudem wcale to nie zapobiegło chorobom, brat wiecznie chore uszy, ja zatoki, uszy itd. Teraz nie noszę żadnej czapki, szalika, no normalnie nienawidzę. Zwykle chodzę z rozpiętą kurtką, ludzie patrzą na ulicy jak na wariatkę, ale dla mnie najważniejsze jest że nie jest mi gorąco i się nie spocę i jakimś dziwnym trafem, od tych kilku ładnych lat nie choruję prawie w ogóle (nie branie antybiotyków też tu ma coś do rzeczy

)
Z drugiej strony jednak, w mojej wyprawce są już trzy czapeczki, bo dziecko jednak małe, temperatury działają inaczej i wcale nie wykluczam, a wręcz jestem pewna że zdarzy się że i czapeczka potrzebna będzie.
Także jak widać, nawet z podejściem PRZEGRZEWANIE JEST ZŁEEE!! czapeczki jednak są potrzebne, wcale nie muszą być wielkie i strasznie gorące, ale jednak.
Jakby nie było, nie pozwolę przecież żeby moje dziecko w temperaturze poniżej 15 stopni w samym body siedziało, ale z drugiej strony nie będzie w takiej temperaturze opatulone tak, że dziecka nie widać! Umiar dziewczyny, umiar 
Zresztą co ja wiem, ja dopiero na pierwsze czekam