u nas w rodzinie nikt nie ma AZS, a Zosia tak... ale to jest takie światełko nadziei dla mnie, ze jak nie ma to moze wyrosnie

choc wiadomo, ze to takie choróbsko dożywotnie i zawsze moze wrócić...
głowa do góry, dużo natłuszczaj i powolutku wprowadzaj pokarmy, ostrożnie...
z maści to ja chyba wszystko testowałam - okaząło sie że dla Zosi najlepsza jest seria emolium P i nivea Sos...
ale każde dziecię co innego lubi...
my Zosi już robiliśmy testy z krwi i wyszły dodatnie, wiec złudzeń już raczej nie mamy...
co do alergologa - u nas w szpitalu (tzn. w przychodni przyszpitalnej) życzyli sobie badania krwi z rozmazem i na pasozyty. Zwróc uwage na pozycję granulocyty kwasochłonne (eozynofile) - one są wskaźnikiem - norma jest do 4 %, Zosia w pierwszy badaniu miałą 32. ale teraz miesci sie juz w normie.
tak, ze spokojnie, wiem, ze nie możesz patrzeć jak dziecko cierpi, drapie sie itd... ja nieraz ryczałam jak widziałam jak sie moja bidulka meczy... ale czas robi swoje... z dnia na dzień jest coraz lepiej i wierzę, ze u Twojej Nikolki też tak bedzie...
najważniejsze w tym paskudztwie to naprawdę często smarować skórę natłuszczaczami... my smarujemy minimum 3 razy dziennie... a zaczynaliśmy od 5-6 razy... jak tylko wyczujesz ze skóa sucha to smaruj...
powodzenia...
jakbysmiała jakieś pytania wal smiało na priv
