reklama

Ciężarne na Wyspach

reklama
Bajeczka- fotelik kupuje sie osobno ale cene ktora podalam £550 to bylo juz z fotelikiem i adaptorami do niego. Ale musisz sama isc do sklepu i zobaczyc kilka modeli wtedy bedzie ci latwiej zdecydowac. to ty bedziesz prowadzic ten wozek wiec on ma tobie najbardziej odpowiadac. Mi to zajelo troche czasu bo wozkow jest wiele, przyznam sie szczerze ze nie patrzylam na zadne wozki z PL bo co jesli sie cos zepsuje, nie bede wozka do PL wysylac..
Powodzenia zyczy i daj znac co wybralas
 
Hej Dziewczyny! Też mnie zżera ciekawość co tam u Makty ...:confused:

Olinda - do szkoły - gratulacje :tak:, ja na razie nie puszczam Ali do przedszkola - boję się, że mi jakieś choróbsko do domu przyniesie - jestem ostatnio przewrażliwiona ... :baffled:

Dziś moja babcia wyjeżdża do PL na 10 dni - to będzie sprawdzian dla mnie - pierwszy raz zostanę sama z moimi dziećmi :-D
 
Lucin - Ala ma jeszcze troche czasu ja Ole dalam do przedszkola jak miala 3 i pol roku i bardzo sie ciesze ze ja poslalismy bo teraz nie mam stresu ze szkola i ona tez sie cieszy ze idzie do szkoly przez ten rok w przedszkolu przyzwyczaila sie i do jezyka i do dzieci takze mam nadzieje ze bedzie dobrze i ten zapal jej nie opusci a z chorobami nie bylo tak zle dawalam jej witaminki profilaktycznie i czasem tylko przyszla z katarem. Widzialam na suwaczku ze waga ladnie idzie w dol super a z dziecmi tez dasz sobie rade i bez babci my kobietki jestesmy zdolne i ze wszystkim damy sobie rade :tak::-D Buziaki
 
Właśnie też tak myślę - kobieta da sobie radę w każdej sytuacji, a ja wiem po sobie, że im więcej mam na głowie tym bardziej się przykładam i tym lepiej mi wszystko wychodzi :tak:

Co do szkoły jeszcze - bardzo chciałabym już w październiku posłać Alę do przedszkola, ale cholernie się boję, że mi coś przyniesie i Krzyś podłapie, a wtedy będzie katastrofa :sorry2: Jednak jakby tak podchodzić do sprawy to nigdy bym Jej nie posłała :-D Będę musiała się w końcu zdecydować :tak: Ale myślę, że w przyszłym roku będzie ok :tak:

Co do mojego odchudzania - od półtora tygodnia biegam codziennie rano po pół godziny i w sumie przez te 10 dni schudłam tylko 1,4 kg - mam jednak nadzieję, że choć w tak wolnym tempie, ale będzie to ładnie postępować :tak: Juz ważę mniej niż przed ciążą - a to dla mnie wielki sukces :tak:

Olinda - a Wy tu na stałe zostajecie w UK? Bo my raczej nie, ale kto to wie, jak mi się jeszcze jedno dziecko przytrafi to chyba nie wyrwę się stąd do końca życia :sorry2: A jak dobrze pójdzie to na wakacje już zjedziemy do PL :tak: Taki mamy wstępny plan :-D
 
Lucin- czy zostaniemy na stale mysle ze zycie pokaze napewno na pare moze parenascie lat napewno jak dziewczynki zaczna tutaj szkole to bedziemy chcieli zeby tu skonczyly poza tym nie mamy w Polsce wlasnego konta a jakos nie wyobrazam sobie mieszkac z rodzicami juz sie przyzwyczailam ze mieszkamy sami i tak jest super no chyba ze wygramy w totka to kupujemy w Pl chatke i wracamy :-D:-D:-D
 
Jestem jestem kochane!!!Melduje sie cała i zdrowa i do tego ROZPAKOWANA!!
MALA JULKA PRZYSZŁA NA ŚWIAT 09.09.2009 o godzinie 10:49 z wagą 2920 w szpitalu w Dundee.
Ale cała akcja poszla ekspresowo...po wtorkowych tradycyjnych badaniach połozna stwierdziła, że moje zatrucie ciązowe rosnie w siłę wiec mnie wywyła na obserwację na szpitala na 24 h. Wróciłam do domu spakowałam torbe (na obserwację) i po południu pojechałam na oddział. tam doktor stwierdził, że mala jest silna i mozna POWOLUTKU zabierac się za wywoływanie porodu. Ale POWOLUTKU i mam sie nie spieszyć bo to zajmie nawet 48 h.
No ale jak to u mnie he he he o godzienie 23 juz cos sie zaczelo dziac...zadzwonilam do swojego M i poprosilam aby naszykowal w razie w torbe na porod. A o 4 jak sie zaczelo to juz sie nie skonczylo he he he cale szczescie ze zdazylam zadzwonic do ukochanego zeby wstawal i jechal prosto na porodówkę. O 6 bylam na porodowce z takimi skurczami, ze musiali mi podac morfine aby troche macice ustabilizowac bo to byl JEDEN WIELKI NIEKOŃCZACY SIE SKURCZ.
Pomoglo...
Do tego (mój największy błąd) dalam sie namówic na epidural. Ze wzgledu na moje cisnienie jest polecany i czesto robiony przy zatruciach ciążowych. Zastrzyk w kregoslup musieli mi robic az dwa razy i do tego jeszcze to cholerstwo kompletnie na mnie nie podziałało wiec rodziłam tylko na "gas and air" ale to pomogło chyba tylko w regularnym i glębokim oddychaniu.
O 7 miałam 2 cm rozwarcia...po 10 juz 10 i po 15 minutowym parciu Julka byla z nami.
To wszystko mnie tak zaskoczyło i poszlo tak szybko, że az mało pamietam he he he
I tylko teraz mam problem z tym bólem glowy po epiduralu. Leżę cały czas...na szczęście udało nam się karmic piersia wiec moja mama i Sebastian zajmuja sie mała a ja tylko robie za mleczarnie he he he.
mala jest piekna i zdrowa...a ja gdyby nie ta glowa juz nie pamietałabym o tym, ze rodziłam bo nawet małego pekniecia nie miałam i juz praktycznie nawet nie krwawię. poród jak z bajki :) Ktos chyba czuwa nade mną...
Przepraszam Was dziewuchy za takie mało składne zdania ale ciężko sie pisze na leżąco...i do tego nadal jestem pełan emocji i wrażeń.
Posty jeszcze ponadrabiam aby sprawdzic co tam u Was w trawie piszczy...ale juz sie normalnie za Wami steskniłam :)
Mam nadzieje, że wszystko u Was ok...a ja za kilka dni mam nadzieję wróce do zywych i bedę sie mogła z Wami cieszyc naszym szczęściem.
Milego wskoku w nowy tydzień kobietki!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry