Myślę, ze Twój post jest dowodem tego, jak sama sobie zdajesz sprawę z tego, iż sobie i innym szkodzisz. Wiesz doskonale, że palenie to obrzydliwy nałóg.
Ale ja Cię rozumiem, że masz problemy z rzuceniem, bo sama paliłam. A odwiodła mnie od tego właśnie myśl o Dziecku, tym bardziej, ze miałam problemy z zajściem. Najlepiej chyba przestać z dnia na dzień, bez ograniczania. Ale jeśli Ci się nie uda, to z pewnością, gdy dowiesz się, ze jesteś w ciąży rzucisz od razu. Ważniejesze będzie dla Ciebie zdrowie Dziecka. Oczywiście życzę Ci, byś teraz pozbyła się tego nałogu jak najmniej boleśnie, nie czekając na ciążę.
Napiszę Ci jeszcze coś, co może troszkę pomoże. Znam kilka osób (bliskich mi osób), które palą bardzo dużo i każdy kontakt z Nimi, to istna popielniczka, a każdy dłuższy pobyt u Nich kończy się generalnym praniem, nawet tych ubrań, których się nie nosiło. To po prostu śmierdzi. I ja sama już wiem, jak musiało śmierdzieć ode mnie, gdy weszlam na przykład do autobusu zaraz po wypaleniu fajka, ble
pozdrawiam i życzę owocnego rzucania...