dobry wieczór
Przedatawienie bardzo sympatyczne było, Olisia tańczyła i mówiła wierszyk :-):-):-) Dostałam laurkę, dzieci zrobiły dwie dla mamy i dla taty.
I stało się to czego się obawiałam, Olisia dała laurkę tatową P. Wyszłam z pokoju bo mi łzy poleciały. Potem P pytał czy widziałam tą laurkę bo jesteśmy tam narysowani, więc poszłam do Olisi żeby mi pokazała.... A tam trzy "osoby" narysowane. Olisia mi zaczęła tłumaczyć.... "to laurka dla taty ale tata jest niedobry to dałam ją P (ja już świeczki w oczach, a ona dalej) a tu jestem ja, ty mama i P, cała rodzinka" i ledwo się powstrzymałąm by się przy niej nie popłakać, P widział ale nic nie powiedział. Teraz oboje leżą na łóżku tzn P śpi a Olisia ogląda bajeczkę. Łzy spływają mi po twarzy. Ciężko mi.
Agutka - u nas słoneczko wyszło dopiero godzinkę temu.
A w ogóle wyszłam dzisiaj wcześniej z pracy by być na przedstawieniu, wyszłam o 14-tej bo na 15-tą przedstawienie. Tramwajem jadę 16 min - jak przyjedzie.... i oczywiście nie przyjechał ani pierwszy ani drugi ani trzeci, dobrze, że postój taksówek niedaleko to byłam trzy minuty przed czasem. Szlag człowieka trafia.