phantas
Majóweczka 2005
dzień dobry
egzaminy prawie wszystkie zaliczone :-) został mi tylko jeden, ale to nie z mojej winy (mojej pani profesor nie chciało się przyjeżdżać do szkoły i egzamin, który miałam zdawać ustnie, na tydzień przed resztą grupy - przełożyła na..... 1 września :-) - przyfarciło mi się).
Oliwcia dzisiaj w przedszkolu zastępczym, mam nadzieję, że będzie zadowolona. Doczekać się nie mogła, ale jak weszła to zobaczyła nowe dzieci i tak jakoś entuzjazm jej przeszedł. Na szczęście dwie dziewczynki do niej podeszły i się przedstawiły, więc nieśmiałość powinna jej szybko przejść.
Wczoraj wieczorem wróciłam z wyścigu.
Byłam odpowiedzialna za przeprowadzenie dekoracji na etapach, niestety dostałam niezbyt wyjściowe hostessy. Niby profesjonalne bo z agencji reklamowej, ale ... ach szkoda słów, bo jak bym się rozpisała to jeszcze by się okazało że jednak posty mają ograniczoną ilość znaków ;-)
Już drugiego dnia chciałam do domu - do Olisi i do P. Tak tęskniłam za moim brzdącem, który nie chciał ze mną rozmawiać przez telefon bo ja zawsze dzwoniłam gdy robiła coś niesłychanie ciekawego.
Nie wiem co pisać bo nie jestem w temacie :-) ale pewnie jakoś nadrobię :-)
egzaminy prawie wszystkie zaliczone :-) został mi tylko jeden, ale to nie z mojej winy (mojej pani profesor nie chciało się przyjeżdżać do szkoły i egzamin, który miałam zdawać ustnie, na tydzień przed resztą grupy - przełożyła na..... 1 września :-) - przyfarciło mi się).
Oliwcia dzisiaj w przedszkolu zastępczym, mam nadzieję, że będzie zadowolona. Doczekać się nie mogła, ale jak weszła to zobaczyła nowe dzieci i tak jakoś entuzjazm jej przeszedł. Na szczęście dwie dziewczynki do niej podeszły i się przedstawiły, więc nieśmiałość powinna jej szybko przejść.
Wczoraj wieczorem wróciłam z wyścigu.
Byłam odpowiedzialna za przeprowadzenie dekoracji na etapach, niestety dostałam niezbyt wyjściowe hostessy. Niby profesjonalne bo z agencji reklamowej, ale ... ach szkoda słów, bo jak bym się rozpisała to jeszcze by się okazało że jednak posty mają ograniczoną ilość znaków ;-)
Już drugiego dnia chciałam do domu - do Olisi i do P. Tak tęskniłam za moim brzdącem, który nie chciał ze mną rozmawiać przez telefon bo ja zawsze dzwoniłam gdy robiła coś niesłychanie ciekawego.
Nie wiem co pisać bo nie jestem w temacie :-) ale pewnie jakoś nadrobię :-)

;-)
:-)
). Były za to piękne spódniczki - niestety nie wiem na kogo je szyją, bo nie mogłam jej zapiąć w spódniczkę na 116, a na 122 ledwo ją dopięłam (Olisia mierzy 104 cm). A nie jest gruba, jest pulchniutka jak małe dziecko, rano to jej żeberka wszystkie można policzyć :-). Nasze zakupy zakończyły się więc na jednej sukience, jednej spódniczce i trzech bluzeczkach :-) i za to wszystko zapłaciłam ..... 70 zł :-)