Znowu zeżarło mi posta - normalnie zero komentarza.
Właśnie wyprawiłam dwa potwory do Krakowa - mnie nie wolno podróżować a dziadki już strasznie tęsknią więc zdecydowaliśmy że pojadą beze mnie.
Wczoraj byłam na zebraniu od 17.30 do 21.00 - strasznie długo ale chociaż wszystko wyjaśniliśmy.
Angielski będzie - można zapisać do grupy 4 latków - do grupy która dopiero zaczyna naukę
Po naciskach rodziców dyrektorka zmiękła i będą wycieczki (2 razy w roku - na cały dzień), wizyty weterynarza (raz w miesiącu), teatrzyki (raz w miesiącu), bale i inne takie.
Dyrektorka nie ugięła się i nadal nie pozwala na szczotkowanie - ale rodzicom się to nie podoba i postanowiliśmy sami skierować zapytanie do sanepidu - zobaczymy co odpowiedzą.
Generalnie muszę powiedzieć że nastawiłam się pozytywnie i po przemyśleniu postanowiliśmy że mała zostanie w publicznym.
Jestem też pozytywnie zdziwiona rodzicami - są naprawdę operatywni i chcą coś robić - chcą kupić zabawki, pomoce naukowe i inne takie - z tego co widzę naprawdę chcą coś robić i są świadomi że samo się nie zmieni.