ollka22
dzieki za cieple slowa...ale jakos ostanio znow sie doluje, ze nie umialam poukladac inaczej tego wszytskogo...moze nie mialam innego wyjscia, a moze schrzanilam swoje zycie i zycie mojego dziecka...nie wiem...ciezko mi czasami...jeszcze nie umiem sie odnalezc w tej samotnosci:/ i wiem , ze powinnam sie cieszyc kazdym usmiechem corci, ale czasami jakos... :/
i wyszedl oznajmiajac ze bedzie w sb o 11.
a gdzie byl przez 4 miesiace?! jakos wtedy nie mial czasu, z reszta do tej pory nie zdarza mu sie byc punktualnie. a ja mam sie godzic na jego widzi mi sie, bo on chce sie spotykac z corka. i cieszyc sie, ze teraz znalazl czas?!?!

