Pewnie by pomogła, ale ja się nie chce przed nim płaszczyć...odwinął się na pięcie, zniknął bez słowa i od 2 lat nie interesuje się niczym...jak się przestał odzywać pisałam, dzwoniłam, płaszczyłam się a on nie reagował...boję się chyba, że znowu tak będzie...zresztą on przebywa w ZK teraz...Ja się boję, że do niego teraz napiszę a on nie odpisze, albo pojadę a on wyjdzie z widzenia i nie będzie chciał ze mną gadać...nie ukrywam, bardzo bym chciała z nim usiąść i spokojnie porozmawiać o tym co było, dlaczego tak się stało, ale boje się wykonać pierwszy krok:-(