reklama

Codzienne rozmowy Samotnych rodziców

Witam sie z kawusią!
Moje dziecię już do przedszkola pojechało z tatusiem...
Dziś pół nocy rozmawiałam z mężem... próbujemy jakoś ogarnąc to wszystko...
Mam oczy popuchnięte a dziś akurat musze daleko do pracy jechac... mam nadzieję że zaraz dojdę do siebie....
Ogólnie mam masakrę w głowie nawet... :-(
W sumie jeśli chodzi o kontakt między nami to jest ok, nie wiem skąd mam te siły....

Dobra spadam się szykowac i jeszcze chciałam podjechac do Tchibo ;-)
Miłego dnia!!!
 
reklama
dzien dobry...
brita a moze sprawy miedzy toba a mezem da sie ulozyc... czytam narazie obieznie bo malutko czasu...

martatt dzis u nas juz 30 stopni... lekko wieje... ja lubie cieplo ale musze miec tez wode.. a ze mloda po chorobie to basen odpada bo w lipcu ma wrocic do przedszkola...

poki co mlodsze pokolenie na tarasie siedzi, w sumie to sie bawi...
 
hej dziewczyny
martatt u nas w wiekszosci przypadkow jak sie bylo w zwiazku to ojcem dziecka jakos nie mial checi,czasu i nie wiadomo czego,co tam wymysli,aby zajac sie dzieckiem,
choc dla mojej ex tesciowej karygodne bylo,ze chcialam sie przesc sie po wiosce z wozkiem na spacer, bo przeciez nierob ze mnie,bo zamiast cos przy domu zrobic ja bym sie wluszyla po wsi z wozkiem:szok:

brita moze miedzy wami sie jeszcze ulozy,moze to jakis przejsciowy kryzys, rozumniemy,ze nie chcesz pisac co bylo przyczyna rozstania,ale jak pomaga to tak jest dobrze, u mnie zazwycaj bylo raz sobie sama lub jak kasy nie mam wymysl cos,tylko co??
 
Hej!!!

Właśnie o to chodzi że nie możemy byc razem :-(
Nie da rady choc byśmy tego chcieli.... to jakaś masakra... nie chce mi się w to wierzyc... próbujemy nie zwariowac choc mi się średnio udaje... w pracy jak mam robotę to jakos nie myślę o tym.... dopiero jak wracam do domu to ja nie umiem jednak sobe wyobrazic dalszego życia.... nie wiem czy ja będę umiała kogoś pokochac tak jak kochałam męża... a jeszcze nie wyobrażam sobie tego że ktoś mnie pokocha a moje dziecko.... to nie realne... :-(
Mąż mi mówi że muszę złożyc pozew rozwodowy do sądu... boszzzzzzzzzzz wyc mi się chce... zrujnował mi życie i tyle...........
 
mozi ja ci moge slonce podeslac, u nas mega upaly ale podobno dzis ostatni dzien...

brita mi sie wydaje ze twoja historia bedzie bardziej skomplikowana niz nasze... dobrze ze jakos sie z mezem dogadujesz
 
Brita to rzeczywiście jakaś zawikłana sprawa.. aż nie chce mi się snuć domysłów.
Jest tu ktoś? Cały dobry nastrój szlag trafił. Najchętniej zapadłabym się pod ziemię:(
 
A tam, przybija mnie to wszystko... nie daję sobie rady, znaczy to nie przez rozstanie, po prostu ciężko mi 24/h być czujną, odpowiedzialną i pracowitą kiedy siada mi kręgosłup i coś się ze mną dzieje, nogi mi mdleją jak idę po schodach, ciągle mi się w głowie kręci... A pomocy znikąd:( moja mama 150 km się wyprowadziła, ojciec jest już w mocno podeszłym wieku, jego matka schorowana... No po prostu wykańcza mnie to :(
A swoją dsrogą jeszcze mnie ten kretyn dobił, przyjechał tu po pieniądze (te z chrzcin) nawalony w 3 d..y, jeździ, bawi się, w ogóle nic mu nie brakuje. I jeszcze z uśmiechem na ustach powiedział mi że mnie kocha, chciał mnie dotykać, w ogóle moje obrzydzenie sięgnęło zenitu!!! Niech ten dzień się już skończy :( szkoda, że nie moja godzina jeszcze bo bym z chęcią usnęła, nie wiem czy znowu sobie wina nie naleję. Boże... jak mi źle. Przepraszam, nie będę więcej narzekać :( dwa dni tu jestem i zaczynam od narzekania.
 
reklama
hej dziewczyny
martatt u nas w wiekszosci przypadkow jak sie bylo w zwiazku to ojcem dziecka jakos nie mial checi,czasu i nie wiadomo czego,co tam wymysli,aby zajac sie dzieckiem...

Dzisiaj usłyszałam od niego, zebym się nie dziwiła, że on nie chce zajmować sie dzieckiem, bo widzi je mało (średnio 3 razy w tygodniu) i nie jest do niego przyzwyczajony. Słyszę tylko, że uciekam od niego z synkiem, i że ma dość takiego życia. Tylko, że ma to na własne rządanie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry