O tak, znam to uczucie- uciec jak najdalej stąd, ostatnio marzę o jakimś domku, np. kierunek Zakopane... czy nie byłoby pięknie? Tam świat kręci się jakoś wolniej, ludzie są lepsi, widok kojący... W każdym razie dla przyjezdnych, nie wiem jak tam górale ale chyba nie narzekają.
Ja piję sobie właśnie lampkę wina mimo, że karmię piersią. Muszę zrzucić ten ciężar, jak tak sobie biorę łyczka to mi się wydaje, że jakby mniej mnie to wszystko dotyczy. Nie wypiję więcej jak ta lampka, żebyście nie pomyśleli że jestem jakąś alkoholiczką. Ot tak, po prostu na rozluźnienie.
Mi na szczęscie mój ex jest całkiem obojętny więc ten etap mam za sobą... Życie zaczynam bez żadnych wątpliwości i cofania się wstecz. Ale doskonale rozumiem co znaczy, gdy nie dociera do człowieka to co się stało... jak twój mąż chce Ci jakoś pomagać to bierz tę pomoc, nie wiem co on tam zawinił ale pomoc jest potrzebna. Najgorzej sobie radzić ze wszystkim w pojedynkę i być "za silną". Ja taka jestem i tragicznie na tym wychodzę, w sumie co to samotne macierzyństwo wiem nie od wczoraj bo 11 mcy byłam z dzieckiem i obowiązkami sama, on gdy wracał z pracy wypinał się na wszystko, kocha dziecko ale nie nadaje się do jakiejś większej opieki, nie ma co się tego spodziewać.
Nie rozpisuję się więcej bo zaraz mnie wszyskie forumowiczki i forumowicze (chwała tym dzielnym ojcom) znienawidzą.
Pozdrawiam i życzę dobrej nocki...